czwartek, 18 lipca 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Trochę szczęścia i trzy punkty

Piłka nożna. Trochę szczęścia i trzy punkty

Piłka nożna. Trochę szczęścia i trzy punkty
Data publikacji: 2019-03-15 20:34
Ostatnia aktualizacja: 2019-03-16 08:37
Wywietleń: 1170 380647

Wisła Płock - Pogoń Szczecin 0:2 (0:1) 0:1 Buksa (39), 0:2 Buksa (48).

Żółte kartki: Merebaszwili (Wisła), oraz Fojut, Majewski, Kowalczyk, Matynia (Pogoń).

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów 2 511.

Wisła: Daehne - McGing, Dźwigała, Uryga, Garcia - Varela, Borysiuk, Furman, Rasak (60, Stevanovic), Merebaszwili (75, Ricardinho ) - Kuświk (57, Zawada).

Pogoń: Załuska - Bartkowski, Walukiewicz, Fojut (82, Malec), Matynia - Stec, Drygas, Kozulj, Kowalczyk, Majewski (70, Guarrotxena) - Buksa (90, Benyamina).

Pogoń bardzo szybko i skutecznie zareagowała na ostatnią, dość dotkliwą porażkę z Zagłębiem Lubin. Pokonała w Płocku przedostatnią w tabeli Wisłę, ale ostateczny wynik jest nieco mylący. Goście w całym meczu oddali dwa celne strzały i oba zamienili na gole.

Przez pierwsze pół godziny nie oddali ani jednego, nawet niecelnego strzału, nie wykonywali rzutu rożnego, nie posłali celnego podania w pole karne przeciwnika, nie mieli kontaktu z piłką w polu karnym rywala, praktycznie statystowali i nie stwarzali zagrożenia. Wyglądali bardzo źle.

Pierwsza groźniejsza akcja zakończyła się faulem w polu karnym na Buksie i rzutem karnym, którego Drygas nie wykorzystał, ale przytomnie zachował się Buksa dobijając strzał kolegi oddany w poprzeczkę. Do tego momentu Wisła prezentowała się zdecydowanie lepiej. Miała przewagę, kontrolowała grę, wykonywała serię rzutów rożnych i każdy z nich był zagrożeniem.

Zanosiło się na gola dla miejscowych tym bardziej, że Pogoń była bardzo pasywna, mocno zdezorientowana. Nie umiała na dłużej utrzymać piłki, nie umiała przejąć inicjatywy, przejść z piłką na połowę rywala. Mnożyły się indywidualne błędy.

Indywidualne błędy

Źle piłkę z własnej połowy wyprowadzał Fojut, gubił się z nią tuż przed polem karnym Walukiewicz, stratę na swojej połowie zanotował Matynia, a niecelnie rozgrywał Drygas. Niedokładności było mnóstwo i tak naprawdę trudno było czerpać przyjemność z oglądania pierwszej połowy meczu.

Wynik był bardzo dobry, ale gra absolutnie nie zadowalała. Pogoń po przerwie szybko podwyższyła rezultat i od tamtej pory poczynała sobie już zdecydowanie lepiej, pewniej. Wisła straciła animusz, a Pogoń miała kolejne dobre okazje do podwyższenia wyniku.

Dobrej centry Majewskiego nie wykorzystał Fojut, natomiast Kowalczyk zbyt długo zwlekał z podaniem piłki do Kozulja, który złapany został na minimalnym spalonym i jego gola nie został uznany. Nie ma ostatnio szczęścia Bośniak, który znajduje się w dobrych sytuacjach, ale gola nie może zdobyć.

Wisła po przerwie nie była już drużyną tak zdecydowaną, tak pazerną i nieustępliwą. Trochę zabrakło wiary, że może się udać odwrócić losy meczu. Pogoń poczynała sobie bardziej odpowiedzialnie, niż niespełna dwa tygodnie temu w Krakowie i tym razem nie dała sobie wbić gola. To był pierwszy mecz portowców w tym roku, który zakończył się bez straty bramkowej.

Słaby początek

Pogoń na pewno zasłużyła na słowa uznania, że potrafiła się tak szybko podnieść po klęsce z Zagłębiem, że potrafiła wygrać po bardzo słabym początku, jednak trudno się oszukiwać i twierdzić, że wygrał piłkarski pragmatyzm, opanowanie, dyscyplina taktyczna, bo takich najczęściej używa się argumentów, gdy zwycięski zespół wygrał nie pokazując zbyt wielu atutów.

Pogoń miała dużo szczęścia i potrafiła z tego skorzystać, miała skutecznego i aktywnego Buksę, w kilku poprzednich meczach było na odwrót, to przeciwnik był zdecydowanie słabszy, a nie schodził z boiska pokonany.

To był mecz, w którym trener Runjaic w porównaniu ze spotkaniem z Zagłębiem dokonał aż czterech zmian i przynajmniej jedna okazała się mocno trafiona. Stec na nowej pozycji skrzydłowego okazał się bohaterem meczu. Uczestniczył przy pierwszej bramce, kiedy podawał piłkę faulowanemu chwilę później Buksie, a przy drugim golu świetnie dośrodkował.

Swoje zadanie spełnił też zastępujący Malca Fojut, który sprawdził się szczególnie przy licznych dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

555
Wygrana Pogoni- SUPER !!! Bęcki Lecha - SUPER X 3 !!!!
2019-03-16 08:36:49
Robert
Najważniejsze że Lech znów bęcki dostał! Hurrra!
2019-03-15 22:56:47
Kibic od wieków
No cóż,można powiedzieć tylko tyle,że mecz się odbył a Pogoń wygrała.Mecz do zapomnienia,oczy bolały strasznie na poczynania niektórych zawodników.Trener w studio szczerze do bólu powtarzał,że przed zespołem jest ogrom pracy,a sami zawodnicy muszą sporo jeszcze się uczyć by prezentować należyty poziom.I to w zasadzie wszystko co można w tej chwili powiedzieć i zespole.
2019-03-15 21:39:59
Znowu jest dobrze.
Po wizerunkowej katastrofie tydzień temu , wszystko wróciło do normy. Zwycięstwo i dobra gra w 2 połowie. Pogoń miała dwie gwiazdy : Davida Steca i Adama Buksę. Stec to wielkie , pozytywne odkrycie tego meczu ( szybkość , drybling , asysty ) , a Buksa wykazał się fenomenalnym refleksem po rzucie karnym oraz znakomicie ułożoną stopą przy drugiej bramce. Strach pomyśleć , co się stanie , jak prezes Mroczek sprzeda Buksę po sezonie.
2019-03-15 20:47:30

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
12
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Masowe bieganie nad morzem

Nekrologi

Sonda

Czy uważasz, że w ostatnich latach Szczecin utracił swój akademicki charakter?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie