W meczu rozegranym w Bełchatowie z rezerwami I-ligowego łódzkiego zespołu - praktycznie zdegradowanymi już z II ligi - ekipa ze Skolwina szybko objęła prowadzenie ale po pół godzinie rywale zdobyli gola, a w drugiej połowie Szczecinianie nie wykorzystali jedenastki i zaledwie zremisowali, praktycznie tracąc dwa punkty...
II liga piłkarska: ŁKS II Łódź - ŚWIT Szczecin 1:1 (1:1); 0:1 Maciej Koziara (2), 1:1 Mikołaj Kotarba (31).
ŚWIT: Oskar Klon - Dawid Kisły (49 Damian Ciechanowski), Szymon Nowicki (78 Kacper Nowak), Sebastian Rogala, Robert Obst, Aleksander Woźniak (78 Szymon Zań) - Dawid Kort, Kacper Wojdak, Maciej Koziara, Grzegorz Aftyka (62 Mikołaj Lebedyński) - Krzysztof Ropski (62 Szymon Kapelusz)
Żółte kartki: Szymon Frakowski - Kapelusz. Sędziował: Mateusz Mastaj (Rzeszów). Widzów 200.
Skolwinianie rozpoczęli zawody z animuszem i już w 1. Aftyka strzelił zza pola karnego ale niecelnie, a po chwili po prostopadłym podaniu, Koziara zdobył gola. Sześć minut później Ropski świetnie uciekł obrońcom, lecz nie trafił w bramkę z kilku metrów. W 12. Wojdak potrzebował pomocy medycznej i Świt przez chwilę musiał radzić sobie w dziesiątkę. Po ośmiu minutach mocne uderzenie Patryka Grabowskiego odbił Klon, a dobijać próbował jeszcze Serhij Krykun, lecz posłał piłkę w jednego z przeciwników. W 24. minucie Kotarba stracił futbolówkę na własnej połowie, zaś Aftyka wyłożył ją Kortowi, który skiksował na 16. metrze, a po chwili pod drugą bramką Wiktor Rzemyszkiewicz główkował nad poprzeczką. W 26. minucie Woźniak zza szesnastki trafił w poprzeczkę, co się zemściło po sześciu minutach, gdy mocne uderzenie Grabowskiego z ostrego kąta odbił przed siebie Klon, lecz przy dobitce Kotarby był bezradny. Po chwili po długiej piłce w kierunku Grabowskiego, poza polem karnym pewnie interweniował nogami szczeciński bramkarz. W 36. minucie wbiegł w pole karne Victor Kabziński, a jego uderzenie z ostrego kąta odbił na rzut rożny skolwiński golkiper. Dwie minuty później z piątego metra nie trafił głową w bramkę Wiktor Czerwiński. W 43. minucie strzał Kotarby z kilku metrów został zblokowany na korner, a tuż przed przerwą zza szesnastki Obst przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Po przerwie w 48. minucie zablokowano strzał głową Aleksandra Ślęzaka, a Klon złapał piłkę. Po minucie potrzebna była pomoc medyczna dla jednego ze szczecińskich graczy, a niedługo później Kisły opuścił boisko. W 56. minucie Kort nabiegł na piłkę dogrywaną w szerz przez bramkarza gospodarzy i głową spudłował z kilku metrów. Następnie przed polem karnym faulowany był Koziara, a z rzutu wolnego Kort uderzył nad bramką, zaś w kolejnej akcji uderzenie Kapelusza minęło słupek łódzkiej bramki. W 70. minucie po długim zagraniu w kierunku Kapelusza, Szczecinianin padł w polu karnym po kontakcie z golkiperem ŁKS-u, co skończyło się rzutem karnym, a winowajca potrzebował jeszcze pomocy medycznej. W 73. minucie niezbyt dobry strzał z 11 metrów Korta, Mikołaj Ćwikliński sparował na rzut rożny (to już drugi w ostatnim czasie niewykorzystany karny byłego Portowca), co podłamało gości, którzy już później nie mieli groźnych akcji. Po trzech minutach nad poprzeczką uderzył zza pola karnego Aleksander Iwańczyk, a w końcówce w 87. minucie główkował jeden z Łodzian ale na szczęście świetnie na linii bramkowej interweniował Klon i tym sposobem posiadający niewielką optyczną przewagę Świt podzielił się punktami z zamykającymi tabelę (po wycofaniu się z rozgrywek GKS-u Jastrzębie) rezerwami ŁKS-u, które były lepsze choćby w rzutach rożnych (8:5), a szczególnie w celnych strzałach (7:2). W zachodniopomorskiej drużynie w ostatnim kwadransie zadebiutował 20-letni Zań z IV-ligowego zespołu rezerw, który do rozgrywek II ligi zgłoszony został praktycznie tuż przed wyjazdem do Bełchatowa. ©℗
(mij)