Czwartek, 30 kwietnia 2026 r. 
REKLAMA

Marcin Sasal o pracy w Świcie: Kontenery mi nie przeszkadzają

Data publikacji: 30 kwietnia 2026 r. 13:32
Ostatnia aktualizacja: 30 kwietnia 2026 r. 13:37
Marcin Sasal o pracy w Świcie: Kontenery mi nie przeszkadzają
Marcin Sasal – nowy trener Świtu Fot. Ryszard PAKIESER  

Z Marcinem SASALEM, nowym trenerem II-ligowego Świtu, rozmawia Jerzy CHWAŁEK

REKLAMA

Marcin Sasal został nowym trenerem II-ligowego Świtu. To już trzeci w tym sezonie szkoleniowiec zespołu z północnego Szczecina. Drużynę ze Skolwina w rundzie wiosennej dopadła duża niemoc i straciła miejsce zapewniające grę w barażach o I ligę. W rozmowie z „Kurierem Szczecińskim" 55-letni Sasal zdradził, dlaczego przyjął ofertę Świtu i co chciałby z nim osiągnąć. Przed 15 laty ten szkoleniowiec prowadził I-ligową wówczas Pogoń Szczecin.

– Długo się pan zastanawiał nad ofertę Świtu?

– Świt gra na szczeblu centralnym i to było ważne, bo nie chciałem się znowu bawić w jakąś piłkę amatorską, co ostatnio mi się zdarzyło przez błędy decyzyjne. Po pracy z Pogonią Grodzisk i awansie do I ligi chciałem ratować świat w trzeciej lidze, a tego świata nie dało się uratować (ŁKS Łomża miała problemy finansowe i M. Sasal rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron – red.). Na moją decyzję o pracy w Świcie wpływ miało to, że klub jest stabilny, a Szczecin to miasto, które znam z jak najlepszej strony. Z moją partnerką Justyną, a mamy też małe dzieci, postanowiliśmy, że warto tutaj spróbować, gdyż propozycja była kusząca i warta uwagi. Miałem związać się ze Świtem od 1 lipca, ale sytuacja drużyny w tabeli sprawiła, że prezes podjął decyzję o zatrudnieniu mnie wcześniej. Dzięki temu jest możliwe, żeby wszystkiemu się przyjrzeć i zadziałać wcześniej, zanim piłkarze pojechaliby na urlopy i wówczas musielibyśmy w lipcu zaczynać od początku.

– Spytałem o czas zastanawiania się nad ofertą Świtu, bo ostatnie miesiące z różnych powodów były burzliwe w pana pracy, i trenerzy po czymś takim decydują się na dłuższy odpoczynek.

– U mnie wszystkie lata są burzliwe. Ja mam drugie życie trenerskie, bo gdzieś tam było trochę problemów, ale cały czas pojawiają się propozycje. To tylko świadczy o tym, że my trenerzy pracujemy w takich warunkach, w jakich pracujemy i nic na to nie poradzę. Trzeba sobie z tym wszystkim radzić, a myślę, że ja sobie radzę. Natomiast odnośnie tych problemów w Pogoni Grodzisk medialne doniesienia to jedno, a jak było rzeczywiście, to ja wiem. Było to zakłamane, ale widocznie ktoś chciał sobie takie intrygi i inne rzeczy porobić. Natomiast jak widać, takie sytuacje nie przeszkadzają mi, żeby pracować i zachować ciągłość pracy. Na pewno po Grodzisku zbyt pochopnie podjąłem decyzję o pracy w Łomży. Miało być tak, a stało się inaczej. Natomiast też nie mogę panu powiedzieć wszystkiego, bo zaraz będę płacił jakieś kary.

– Użył pan określenia, że oferta Świtu była kusząca. Pod jakim względem?

– Właśnie, że to poziom II ligi i granie o coś. Trochę tej ligi liznąłem w Grodzisku, wiem jak to jest, grałem mecze przeciwko Świtowi, więc zdawałem sobie sprawę, jak wygląda stadion i warunki do pracy. Nie jest to jakiś top, ale klub się rozwija. Prezes Paweł Adamczak przekonywał mnie, że będzie wkrótce oświetlenie, że miasto chce pomagać i jest perspektywa rozbudowy bazy stadionu. Patrzyłem na to, co jest na dzisiaj i myślę, że w zupełności to wystarczy.

– Nie przeszkadza nawet to, że szatnie są tak prowizoryczne i mieszczę się w kontenerach?

– Taką sytuację przeżyłem wiele lat temu, gdy awansowaliśmy z Dolcanem Ząbki do I ligi. Przed budową stadionu właśnie mieliśmy szatnie w kontenerach. W pierwszym sezonie utrzymaliśmy się, zajmując 8 miejsce. W następnym po rundzie jesiennej byliśmy na czwartym miejscu, czyli kontenery nam absolutnie nie przeszkodziły w osiąganiu dobrych wyników.

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 67% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 30-04-2026

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA