czwartek, 05 grudnia 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Rehabilitacja Hutnika w Kleczewie

Piłka nożna. Rehabilitacja Hutnika w Kleczewie

Piłka nożna. Rehabilitacja Hutnika w Kleczewie
Data publikacji: 2019-08-18 15:58
Wywietleń: 554 409023

Dobrym startem w piłkarskiej IV lidze imponują Błękitni II Stargard, gromiąc przed tygodniem na wyjeździe Hutnika Szczecin, a teraz wysoko pokonując Spartę Węgorzyno 5:0. Świetnie spisują się też Ina Goleniów i Rasel Dygowo.

Najbardziej sympatyków IV-ligowego futbolu zelektryzował jednak mecz w Kamieniu Pomorskim pomiędzy miejscowym Gryfem i Flotą Świnoujście. Powodem był fakt, że na stadion nie wpuszczono kibiców żadnej z drużyn. A szkoda, bo emocji było co niemiara: sporo bramek, czerwone kartki i rozstrzygnięcie w doliczonym czasie gry.

Powodem gry przy pustych trybunach była decyzja burmistrza Kamienia Pomorskiego, który obawiał się powtórzenia zamieszek, do jakich doszło podczas wcześniejszego spotkania Gryfa z Vinetą Wolin.

Kibiców nie wpuszczono na stadion, ale spora grupka miejscowych zebrała się wzdłuż płotu i śpiewami obrażała zespół ze Świnoujścia. Do śpiewających podjechał dość szybko policyjny radiowóz, a później drugi i repertuar piosenek zmienił się na bardziej kulturalny...

Na boisku zaś już od pierwszych minut zaznaczyła się przewaga dawnego I-ligowca ze Świnoujścia. W 19 minucie pozyskany przed sezonem ze Sparty Węgorzyno Grzegorz Tarasewicz strzelił w poprzeczkę, a trzy minuty później Dawid Adamski dał wyspiarzom prowadzenie. Na 2:0 wkrótce po przerwie podwyższył Tarasewicz.

Po kwadransie drugiej połowy kontaktowego gola zdobył zaś Szymon Włodarek. Impet gospodarzy został jednak przyhamowany, gdy w 76 minucie, po faulu na Tarasewiczu, czerwoną kartkę ujrzał Bartosz Sasin z Gryfa. Wkrótce jednak siły się wyrównały, bo po drugiej żółtej kartce, boisko musiał opuścić nowy nabytek Floty, pozyskany latem ze szczecińskiej Iskierki - Ukrainiec Maksym Oliinyk.

Emocje sięgnęły zaś zenitu w końcówce, gdy w trzeciej minucie doliczonego czasu grający trenera Gryfa Szymon Smerdel podał do Norberta Neumanna, a ten zdobył bramkę na wagę remisu.

Sporo podtekstów miał też mecz w Kluczewie pomiędzy Kluczevią Stargard i Hutnikiem Szczecin, który przed sezonem nie ukrywał wysokich aspiracji walki o czołowe lokaty, a na inaugurację został rozgromiony przez rezerwy Błękitnych Stargard. W drugiej kolejce w pojedynku z innym stargardzkim zespołem hutnicy zmazali jednak inauguracyjną plamę i dlatego o tym spotkaniu napiszemy nieco szerzej.

Gospodarze, w pierwszym meczu przed własną publicznością, także mieli na celowniku pierwsze ligowe punkty. Takie nastawienie po obu stronach gwarantowało emocjonujący pojedynek. Początek meczu był nerwowy, a gra toczyła się głównie w środku pola. Żadna z drużyn nie mogła narzucić swoich warunków, a strzały Radosława Misztala po stronie Hutnika i Grzegorz Magnuskiego po przeciwnej stronie były niecelne.

Moment przełomowy nastąpił po kwadransie, kiedy sprawy w swoje ręce wziął kapitan Hutnika Paweł Miązek. Lewy obrońca gości zdecydował się na rajd z piłką, wdarł się w pole karne i w sytuacji sam na sam otworzył wynik spotkania. Po zdobyciu pierwszego gola w sezonie podopieczni Krzysztofa Kubackiego nabrali ochoty na więcej. Mateusz Bednarski obronił jednak groźny strzał z dystansu Kamila Adamczyka.

Kilka minut później pomocnik Hutnika cieszył się już z bramki. Ogromną pracę z prawej strony pola karnego wykonał Charles Uchenna Nwaogu, który wygrał pojedynek z obrońcami i wyłożył piłkę do Adamczyka, a temu pozostało tylko dostawić nogę. Po stracie kolejnego gola groźniej zaatakowali gospodarze. Witalij Prokop w sytuacji sam na sam ubiegł jednak przeciwnika, przecinając tor lotu piłki.

Po chwili futbolówka dośrodkowana z prawego skrzydła zmierzała prosto do bramki Hutnika, ale dobrze ustawiony Witold Klym wybił ją z linii bramkowej. Przed przerwą skuteczny kontratak przeprowadzili goście, którzy za sprawą Dominika Dziąbka wywalczyli rzut karny.

Wychowanek Hutnika ruszył prawym skrzydłem i mimo pierwszej próby faulu utrzymał się na nogach, ale za drugim razem przewrócił się, a sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Łukasz Aleksandrowicz i zdobył swojego pierwszego gola w pomarańczowo-czarnych barwach. 

Na początku drugiej części spotkania zaatakowali gospodarze. G. Magnuski poradził sobie z obrońcami Hutnika i wystawił piłkę do Radosława Surmy, a ten z całej siły uderzył na bramkę gości, ale Prokop zdołał jednak sparować piłkę na rzut rożny.

Szczecinianie przetrzymali pierwsze ataki rywala i odpowiedzieli kolejną bramką. Na listę strzelców wpisał się Nwaogu, który pokonał Mateusza Bednarskiego efektownym lobem. Po upływie 70 minuty piłkarze Kluczevii zadali rywalowi dwa ciosy, które pozwoliły im uwierzyć w korzystny rezultat. Najpierw Dawid Banach wykorzystał sytuację sam na sam, a następnie po podyktowaniu jedenastki, do bramki z rzutu karnego trafił Kamil Bartoszyński.

Odpowiedź pomarańczowo-czarnych była piorunująca, gdyż już minutę po stracie gola, Hutnik cieszył się z piątego gola. Prokop posłał piłkę spod własnej bramki, aż w pole karne rywala, a tam Radosław Misztal uprzedził wychodzącego do piłki bramkarza gospodarzy i skierował ją do siatki. Wynik mógł jeszcze podwyższyć Bartłomiej Białek, po którego strzale, wszyscy obserwowali długo toczącą się piłkę, ale ta ostatecznie minęła słupek.

W 65 minucie doszło do ważnego wydarzenia w historii Hutnika. Toa Sugahara zaliczając oficjalny debiut, stał się pierwszym japońskim piłkarzem w dziejach klubu. Ofensywny pomocnik chciał zaznaczyć swoją obecność na boisku golem, lecz dwie próby strzału z dystansu zostały zblokowane przez obrońców kluczewian, którzy ostatecznie przegrali 2:5 (0:3). ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
1
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Pomaszerowali w imię ekologii

Nekrologi

kondolencje

Sonda

Czy powinno się zakazać sprzedaży małych wódek tzw. małpek?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie