Portowcy wygrali trzeci mecz z rzędu, za każdym razem z identycznym wynikiem, a tym razem było to spotkanie przyjaźni, ale tylko na trybunach - na których padł rekord frekwencji - bo szalikowcy obu klubów od niedawna zapałali do siebie sympatią, zaś na boisku była nadzwyczaj ostra walka, w końcówce doszło nawet do bijatyki, a szczeciński Amerykanin otrzymał czerwoną kartkę, więc z tego powodu oraz barw łódzkich sektorów, pojedynek można nazwać czerwonym.
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: POGOŃ Szczecin - WIDZEW Łódź 1:0 (0:0); 1:0 Karol Angielski (58).
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Hussein Ali, Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leonardo Koutris (62 Benjamin Mendy) - Fredrik Ulvestad, Jose Pozo (62 Mads Agger), Kellyn Acosta - Kamil Grosicki (75 Leo Borges), Karol Angielski (62 Filip Cuić), Paul Mukairu (87 Danijel Loncar)
WIDZEW: Bartłomiej Drągowski - Carlos Isaac Muńoz (81 Marcel Krajewski), Stelios Andreou (75 Andi Zeqiri), Przemysław Wiśniewski, Christopher Cheng (85 Samuel Kozlovsky) - Osman Bukari, Lukas Lerager, Juljan Shehu (75 Angel Baena), Emil Kornvig, Fran Alvarez (75 Steve Kapuadi) - Sebastian Bergier
Czerwona kartka: Acosta (brutalny faul). Żółte kartki: Keramitsis, Cojocaru, Szalai - Drągowski, Krajewski. Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 20 600.
W meczu na dobrze przygotowanej murawie, który po raz pierwszy w tym roku w wykonaniu piłkarzy z grodu Gryfa toczył się w promieniach słonecznych, nie było zbyt wielu klarownych sytuacji strzeleckich, a jedynego, zwycięskiego gola dla Szczecinian zdobył pozyskany zimą Angielski i było to jego pierwsze ligowe trafienie w granatowo-bordowych barwach. Na ławce rezerwowych gospodarzy zasiadło trzech graczy, pozyskanych dosłownie w ostatnich godzinach zimowego okienka Transferowego (Agger, Cuić i Brzyski), a dwóch pierwszych w drugiej połowie zadebiutowało w Pogoni.
Emocje rozpoczęły się od niecelnego strzału z bliska Bergiera, a w 11. minucie, po dośrodkowaniu Koutrisa, Grosicki uderzył z bliska z woleja, ale zbyt lekko i Drągowski bez problemów obronił. Na kolejną pachnącą golem akcję czekaliśmy do 33. minuty, gdy po niemal idealnym dalekim wykopie łódzkiego golkipera, piłkę perfekcyjnie przyjął Bukari, a w sytuacji prawie sam na sam, kontrę zakończył mocnym strzałem tuż koło bliższego słupka. Sześć minut później, po faulu na Koutrisie przed polem karnym, Grosicki z rzutu wolnego strzelił bardzo bliska długiego spojenia słupka z poprzeczką i to był praktycznie koniec gorących momentów w pierwszej połowie.
Po zmianie stron, na pierwszą groźną akcję czekaliśmy do 58. minuty, kiedy to rozstrzygnęły się losy pojedynku, gdy po niezbyt dobrze wykonanym przez Portowców rzucie wolnym piłka trafiła do Koutrisa, który wrzucił ją w pole karne, a Keramitsis sytuacyjnie uderzył, zaś obroniony przez Drągowskiego strzał, z bliska przytomnie i mocno dobił do siatki Angielski. Wkrótce po golu trener Szczecinian Thomas Thomasberg dokonał trzech zmian, zdejmując z boiska m.in. strzelca zwycięskiej bramki, a na placu gry pojawiło się dwóch debiutantów, których na razie trudno oceniać, lecz można powiedzieć, że zaprezentowali obiecujące przebłyski. W 65. minucie po kontrze i podaniu właśnie Aggera, Grosicki strzelił nad poprzeczką. Później Pogoń grała już na czas i mądrze się broniła, a niebezpiecznie się zrobiło, gdy wprowadzający piłkę do gry Cojocaru rzucił ją zbyt lekko, ale na szczęście rywali uprzedził Szalai, daleko wykopując futbolówkę. Na początku doliczonego czasu Acosta, który już w jednym z poprzednich spotkań „prosił się" o czerwoną kartkę, bezpardonowo sfaulował Leragera, za co został wyrzucony z boiska. Po tym zdarzeniu na boisku rozpoczęły się przepychanki, przeradzające się w bójki z udziałem wielu zawodników obu drużyn, a szczególną aktywność wykazywali bramkarze, zaś sędziowie długo nie mogli opanować sytuacji. Gdy emocje udało się ostudzić, posypały się liczne kartki, ale tylko żółte, a schodzący do szatni Acosta został przez kibiców nagrodzony gromkimi brawami, które przekształciły się wręcz w aplauz. Tuż przed samym końcem, w 97. minucie, Widzew miał tzw. piłkę meczową i mógł wyrównać, ale po podaniu Bukariego, Krajewski z 15 metrów trafił w słupek. Wkrótce po tej akcji arbiter zagwizdał po raz ostatni, a wtedy na boisko wbiegło wielu rozentuzjazmowanych przedstawicieli ekipy Dumy Pomorza, a na murawie widzieliśmy m.in. prezesa i właściciela w jednej osobie Alexa Haditaghiego oraz jego prawą rękę, czyli dyrektora generalnego Tana Keslera.
Na trybunach też było radośnie i głośno, a ponadto zanotowano rekord frekwencji, bo zawody oglądało aż 20 600 widzów, co jest minimalnie lepszym rezultatem, niż był odnotowany niemal dokładnie przed rokiem, kiedy to 1 marca pojedynek z Lechem Poznań obejrzało 20 562 kibiców.©℗
(mij)
Szczegółowa relacje z wypowiedziami, statystykami i mnóstwem ciekawostek, w poniedziałkowym „Kurierze Szczecińskim"