Czwartek, 26 lutego 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Eugeniusz Różański - trener, który dużo widział...

Data publikacji: 26 lutego 2026 r. 08:11
Ostatnia aktualizacja: 26 lutego 2026 r. 08:11
Piłka nożna. Eugeniusz Różański - trener, który dużo widział...
Złota Odznaka Honorowa Eugeniusza Różańskiego. Fot. archiwum  

Eugeniusz Różański to znany polski trener piłkarski, najbardziej aktywny w latach 70., 80. i 90. XX wieku.

REKLAMA

Różański urodził się 12 października 1945 roku w Lubece w północnych Niemczech, w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn. Na przełomie lat 60- i 70-tych ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Jako najmłodszy trener w Polsce zdobył tytuł klasy mistrzowskiej, co odpowiada dzisiejszej licencji UEFA Pro. Przez trzy kadencje był także członkiem Rady Trenerów, a pod swoimi skrzydłami miał pięciu olimpijczyków - byłego sekcjonera pierwszej reprezentacji, obecnie prowadzącego młodzieżówkę Jerzego Brzęczka oraz 4 Portowców: Dariusza Adamczuka, Grzegorza Mielcarskiego, Radosława Majdana i Dariusz Szuberta. 

Różański próbował łączyć piłkę z nauką, ale w pewnym momencie musiał się na coś zdecydować i postawił na edukację. Jak sam o sobie mówi, był piłkarskim średniakiem, a najwyższy poziom, na którym grał, to III liga. Od zawsze chciał być trenerem i nie wyobrażał sobie życia bez piłki. Najpierw był nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół Samochodowych, gdzie założył klasę sportową i stworzył drużynę piłkarską, W szkole tej dominowała koszykówka, a część zawodników zaczęła przechodzić do piłki nożnej, co prowadziło do różnych konfliktów. Potem był w Zespole Szkół Metalowych, gdzie zdobył tytuł mistrza Polski szkół zawodowych, w finale pokonując Gwarka Zabrze 1:0. Równolegle był koordynatorem grup młodzieżowych w Pogoni Szczecin i trenerem rezerw Portowców, z którymi awansował do III ligi. Kolejnym przystankiem była Stal Stocznia Szczecin, w której spędził prawie dwa lata. Najpierw wywalczył awans do II ligi, a w następnym sezonie bił się o I ligę, czyli dzisiejszą Ekstraklasę. Stal grała z Bałtykiem Gdynia, a do awansu wystarczał jej remis. Niestety, Szczecinianie niespodziewanie przegrali 0:1 i po sezonie Różański odszedł z klubu. Nikt o tym głośno nie mówił, ale w kuluarach aż huczało, że mecz był sprzedany prawdopodobnie za... równowartość 7 maluchów (Fiatów 126 p). 

Oprócz tego doszedł ze Stalą do ćwierćfinału Pucharu Polski. Później pojechał na staż do Kolonii, gdyż miał tam swoją rodzinę i obserwował treningi Udo Lattka - ówczesngo trenera FC Köln. W tamtym czasie otrzymał ofertę pracy w Polonii Hamburg, którą przyjął i poprowadził ten zespół przez półtora roku. Gdy wrócił do Polski, to przez pół roku trenował Stoczniowca Gdańsk, a potem poszedł do Olimpii Poznań, która występowała w II lidze. Najpierw ją utrzymał, a na półmetku kolejnego sezonu zostawił na pozycji lidera. Zostawił, bo otrzymał bardzo dobrą ofertę finansową z Zagłębia Lubin i tam kontynuował trenerską przygodę. Przyszedł na rundę rewanżową i utrzymał zespół w II lidze, a w sezonie 1984/1985 awansował z „miedziowymi" do I ligi (dzisiejsza PKO BP Ekstraklasa). Pod koniec tego sezonu miał jednak wypadek. Doznał kontuzji palca i przez kilka miesięcy był obok klubu. Nie miał wpływu na transfery, nie brał udziału w obozie przygotowawczym, a zespół był niedotrenowany. Przez słabe wyniki został zwolniony w rundzie jesiennej. Po Zagłębiu wrócił do Olimpii Poznań, ale była to krótka przygoda, która trwała niecały rok. Różański miał asystenta, który był synem kierownika sekcji klubu. Syn miał aspiracje, więc po pewnym czasie Różański musiał odejść. Później wyleciał do Włoch, gdzie spędził prawie dwa lata, a staż załatwił mu Kazimierz Górski. Wylądował w Lodigiani - filii Lazio Rzym, ale podpatrywał także treningi lokalnego rywala, czyli AS Romy. Gdy był we Włoszech otrzymał telefon ze szczecińskiej Pogoni i przejął drużynę w rundzie wiosennej, a była ona na przedostatnim miejscu w tabeli. Utrzymał ją, a w kolejnym sezonie został zwolniony, rzekomo za słabe wyniki, choć II-ligowa Pogoń była wtedy w czołówce tabeli. O zwolnieniu zadecydowały nieporozumienia między trenerem, a kierownictwem klubu. Pod jego wodzą Pogoń rozegrała 35 spotkań i zanotowała 17 zwycięstw, 11 remisów i 7 porażek. Po nim przyszedł ŚP Leszek Jezierski. Po Pogoni Różański prowadził Stilon Gorzów, w którym spędził ponad dwa lata. Przejął po Bogusławie Baniaku ten zespół, który był w strefie spadkowej i utrzymał w II lidze. W kolejnym sezonie walczył o awans, ale ze względów pozasportowych zrezygnował z pracy. Przez rok był w Aluminium Konin, ale z podobnych powodów odszedł z klubu. Później prowadził Błękitnych Stargard, Chemika Police czy Energetyka Gryfino, ale jak sam powiedział - możliwości tych klubów były za małe, aby móc walczyć o wyższą ligę. W pewnym momencie wrócił do Zagłębia Lubin, gdzie został tam szefem banku informacji oraz był współpracownikiem Franciszka Smudy. Pracował tam do końca sezonu 2006/2007, w którym Zagłębie zostało mistrzem Polski. Po tej pracy Różański przez wiele lat odpoczywał od piłki, gdyż miał już dość dziwnych wydarzeń, które działy się wokół niego. Na powrót do futbolu namówił go jeszcze sponsor Kasty Majowe Leszek Garncarek i uznany trener przejął zespół w połowie sezonu. Po rundzie jesiennej Kasta była na ostatnim miejscu w tabeli, a na koniec sezonu spokojnie się utrzymała. W kolejnych rozgrywkach Różański zrezygnował jednak z pracy. Działo się to pod koniec sezonu 2016/2017, a powodem po raz kolejny były kwestie pozasportowe, których często był świadkiem. Takie to były czasy i oby nigdy nie wróciły...

W październiku minionego roku Różański skończył 80 lat i obecnie odpoczywa na emeryturze. W 2025 roku został wyróżniony przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej złotą odznaką honorową za uratowanie Zagłębia Lubin przed spadkiem z II ligi i awans do I ligi. ©℗ (PR)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA