Sobota, 17 października 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Czwarta wygrana Pogoni!

Data publikacji: 17 października 2026 r. 20:09
Ostatnia aktualizacja: 17 października 2026 r. 21:11
Piłka nożna. Czwarta wygrana Pogoni!
Fot. Pogoń Szczecin S.A  

Po rozpoczętym z niewielkim opóźnieniem (z powodu zadymienia boiska po pirotechnice śląskich szalikowców) dobrym meczu i konsekwentnej grze Granatowo-Bordowych w defensywie, na nowej Arenie Katowice na Bukowej, Duma Pomorza odniosła czwarte z rzędu zwycięstwo, a wygraną z Gieksą można uznać za w pełni zasłużoną.

REKLAMA

Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: GKS Katowice - POGOŃ Szczecin 0:1 (0:0); 0:1 Jordi Sanchez (51). 

GKS: Gabriel Kobylak - Marcin Wasielewski (73 Erik Jirka), Alan Czerwiński (84 Adam Żrelak), Lukas Klemenz, Pau Resta, Borja Galan - Marcel Wędrychowski, Mateusz Kowalczyk (68 Bartosz Wolski), Kacper Łukasiak, Bartosz Nowak - Ilja Szkurin

POGOŃ: Valentin Cojocaru - Alessandro Riccio (82 Isaiah Eichie), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Benjamin Mendy - Patryk Dziczek, Jan Biegański (82 Kellyn Acosta) - Darko Czurlinow (72 Kamil Grosicki), Maciej Wojciechowski (82 Lukas Willen), Paul Mukairu - Jordi Sanchez (87 Natan Ława) 

Żółte kartki: Klemenz - Biegański. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 12 178, w tym liczna i głośna grupa szczecińskich szalikowców.

Pierwszy kwadrans meczu należał do gospodarzy, zaś później spotkanie się wyrównało, a nawet nieco więcej z gry mieli Portowcy. W 7. minucie z bliska strzelał Galan, ale świetnie wybił piłkę Cojocaru. Minutę później w szczecińskim polu karnym ostro atakowany był Wędrychowski, jeszcze niedawno grający na Twardowskiego, lecz nasz międzynarodowy arbiter nie widział podstaw do podyktowania jedenastki (dzień wcześniej Marciniak był arbitrem VAR-u w bezbramkowo zakończonym meczu w Łodzi Widzewa z Wisłą, czyli kibicowskich przyjaciół szalikowców Pogoni, a doszło tam do podyktowania nieco kontrowersyjnego rzutu karnego przeciwko gospodarzom, zaś arbiter główny Olsztynianin Maciej Szczerbowicz sam postanowił obejrzeć sporną sytuację na monitorze i nie zdał się na opinię kolegi z międzynarodowym stażem; z jedenastki Angel Rodado trafił w poprzeczkę, a przedstawiciele PZPN-u powiedzieli nam, że karny był słusznie podyktowany, bo ręki nie ma tylko wtedy, gdy zawodnik podpiera się nią o ziemię przy wślizgu, a tak w piątek nie było; nawiasem mówiąc przepisy dotyczące zagrania ręką, ich interpretacje w Polskim Kolegium Sędziów i częste zmiany w tych wykładniach, wprowadzają chaos, więc warto by wrócić do korzeni i karać tylko celowe zagrania ręką). Wróćmy jednak do pojedynku na Górnym Śląsku, gdzie w 14. minucie w polu karnym z powietrza uderzał były Portowiec Łukasiak, a szczeciński golkiper przerzucił piłkę nad poprzeczką. Z upływem minut Szczecinianie otrząsnęli się z przewagi miejscowych, a w 22. minucie po centrze Czurlinowa, Mukairu główkował obok słupka. Po czterech minutach Sanchez z bliska strzelił nad bramką, zaś w kolejnej akcji, po podaniu Dziczka, Sanchez został zblokowany. Minutę później, po świetnym zagraniu Biegańskiego, Sanchez źle przyjął piłkę, lecz dobiegł do niej Mukairu, ale uderzył obok bramki. W 35. minucie Keramitsis poskrobał po nodze w szesnastce Klemenza, lecz nie skończyło się to rzutem karnym. Chwilę później było spore zamieszanie na szczecińskim przedpolu, a w 41. minucie na drugiej połowie boiska gospodarze zablokowali będącego na dobrej pozycji Biegańskiego. W końcówce pierwszej połowy w obiecującej sytuacji znalazł się Szkurin, ale pod presją Szczecinian strzelił bardzo słabo.

Drugą połowę Pogoń rozpoczęła od mocnego uderzenia, bo w 47. minucie po rzucie rożnym Portowców, wybita piłka wróciła po dośrodkowaniu na katowickie przedpole, a Mukairu umieścił ją w siatce, ale w momencie centry Nigeryjczyk był na spalonym, wiec gol słusznie nie został uznany. Co się odwlekło, to nie uciekło, bo cztery minuty później Szalai świetnie podał daleką piłkę sprzed własnego pola karnego do Sancheza, który przyjął futbolówkę, ograł rywali i w sytuacji sam na sam z bramkarzem, strzelił zwycięską - jak się później okazało - bramkę. Po dziesięciu minutach szansę na wyrównanie miał Wędrychowski, lecz szczeciński golkiper obronił uderzenie. Dwie minuty później Portowcy mogli zamknąć mecz, lecz w kontrze dwóch na jednego, Mukairu źle podał do Sancheza, ale odzyskał piłkę i wypuścił w uliczkę Czurlinowa, którego strzał skończył się tylko rzutem rożnym, a po dośrodkowaniu z kornera Keramitsis główkował nad poprzeczką. W 70. minucie ostro w polu karnym atakowany był Wędrychowski, lecz zdaniem sędziego, nie było przekroczenia przepisów, a po chwili Cojocaru obronił główkę Resty. Na te akcje odpowiedział Mukairu indywidualnym rajdem przez połowę boiska, ale strzał z pola karnego był niecelny. Najwięcej emocji było zaś w samej końcówce, gdy po składnej akcji Ława strzelał z kąta z dwóch metrów, a Kobylak sparował uderzenie na korner, po którym z pierwszej piłki szczęścia szukał Dziczek, lecz został zablokowany. W doliczonym czasie zaatakowali gospodarze i w 92. minucie mieli tzw. piłkę meczową, gdy z pola karnego (ale z kąta) strzelał Szkurin, a piłka minęła dalszy słupek. Dwie minuty później jeszcze raz uderzał ten białoruski napastnik, ale ponownie obok bramki i zawody zakończyły się zasłużonym zwycięstwem ekipy z grodu Gryfa.©℗

(mij)

Szczegółowa relacja, z wypowiedziami i statystykami, w poniedziałkowym Kurierze Szczecińskim oraz w e-wydaniu

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA