Reprezentacja Polski zmierzy się dzisiaj (25 bm.) w pierwszym meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. Przed kilkoma laty w Pogoni Szczecin występował Bośniak Zvonimir Kozulj, który był ważnym piłkarzem drużyny Kosty Runjaicia. W rozmowie z „Kurierem Szczecińskim" Kozulj ocenia szanse swoich rodaków w meczu z Polską, a także wrócił do okresu gry w Pogoni, z którą rozstał się w kontrowersyjnych okolicznościach.
- Kto dla pana jest faworytem meczu?
- Polska jest gospodarzem, więc to jest wasz atut, ale w ostatnich miesiącach wydarzyło się kilka interesujących rzeczy w piłce w Bośni. Graliśmy w finałach mistrzostw świata, ale myślę, że to dopiero początek dobrej ery w naszej piłce, a udział w mundialu był nagrodą za dobrą, systematyczną pracę i dokonanie zmian.
– Jakie to zmiany?
– Dobrą robotę wykonują nie tylko piłkarze na boisku. Zarząd federacji i kierownictwo reprezentacji z dyrektorem Emirem Spahiciem pozyskują nowe talenty z Europy, które mają bośniackie korzenie, bo – jak wiadomo – wojna rozrzuciła nasz naród po Europie. Co do dzisiejszego meczu, nie będzie łatwy dla nas, ale spodziewam się pozytywnego wyniku. Mam nadzieję, że nasza drużyna potwierdzi, że wciąż się rozwija. Sądzę, że po mistrzostwach świata zagra bez zbytniego stresu, a dla młodych zawodników jest to niezwykle ważne.
– 19-letni Kerim Alajbegović urodził się w Niemczech, ale od początku kariery gra w waszej reprezentacji. To będzie następca słynnego Edina Dzeko?
– Na razie na to wygląda. Kerim jest bardzo utalentowany (Juventus Turyn zapłacił za niego ponad 30 mln euro – red.). Ale w wypadku młodych piłkarzy trzeba być cierpliwym, gdyż mają wahania formy. Niemniej wygląda na nową wschodzącą gwiazdę i kogoś, kto będzie dźwigał na barkach reprezentację przez długi czas.
– Jak pan wspomina swój pobyt w Polsce i grę w Pogoni?
– To był z pewnością najprzyjemniejszy okres w mojej karierze i nie mówię tak dlatego, że rozmawiam z dziennikarzem z Polski. Zawsze powtarzam znajomym, że drugim krajem, w którym mógłbym zamieszkać na dłuższy czas jest Polska. Mam same najlepsze wspomnienia z pobytu w waszym kraju.
– To powspominajmy trochę. W sezonie 2018/19 w 34 meczach w lidze strzelił pan 9 goli i miał 9 asyst. To był najlepszy sezon w pana karierze?
– Tak, zdecydowanie. Nie wszyscy pamiętają, ale jako drużyna zaczęliśmy go słabo. Nie udawało nam się wygrać w pierwszych ośmiu meczach czy dziewięciu, ale dołączyło wielu nowych graczy. Kiedy złapaliśmy odpowiedni rytm, to staliśmy się lepsi – nie tylko ja, ale wielu moich kolegów. Nie chcę nikogo pominąć, ale wielu zawodników zrobiło ogromny postęp pod okiem trenera Kosty Runjaica. Adam Buksa był wtedy mało znanym piłkarzem, ale w następnym sezonie został sprzedany za duże pieniądze do ligi MLS. Walukiewicz grał bardzo dobrze, Kowalczyk dołączał do drużyny. Dla mnie osobiście, jeśli chodzi o czerpanie radości z gry i dobrych wyników, to był zdecydowanie najlepszy sezon w mojej karierze.
...– Dziękuję za rozmowę. ©℗
Rozmawiał Jerzy CHWAŁEK