czwartek, 21 marca 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Czarodziej z Choszczna

Piłka nożna. Czarodziej z Choszczna

Piłka nożna. Czarodziej z Choszczna
Data publikacji: 2019-02-18 21:46
Ostatnia aktualizacja: 2019-02-19 14:58
Wywietleń: 2102 376388

Jerzy Hawrylewicz nie należy do grupy najwybitniejszych piłkarzy, którzy grali kiedykolwiek w Pogoni Szczecin. Nie należy też do grupy zawodników grających przy ul. Twardowskiego najdłużej. Nie był także wychowankiem szczecińskiego klubu, ale na pewno pozostanie na trwale w pamięci kibiców z kilku powodów.

Przede wszystkim grał w okresie największych sukcesów Pogoni i potrafił mimo bardzo silnej konkurencji wywalczyć miejsce w składzie. Grał we wszystkich czterech meczach I rundy Pucharu UEFA w latach 80. ze słynnymi drużynami z Niemiec i Włoch: FC Koeln i Veroną. W tym drugim dwumeczu zdobył honorowego gola w meczu wyjazdowym, w pierwszym spotkaniu rozegranym w Szczecinie zaliczył asystę.

Pozostanie też na zawsze w pamięci jako jedna z najtragiczniejszych postaci w pogoniarskiej rodzinie. W poprzednim tygodniu, dokładnie 13 lutego minęło 10 lat od jego śmierci. Nastąpiło to niespełna dwa miesiące po jego 50. urodzinach i prawie 17 lat od tragicznego w skutkach wydarzenia podczas III-ligowego meczu Oldenburg – HSC Hannover.

Hawrylewicz doznał wtedy zawału serca. Mimo udanej reanimacji, w wyniku ośmiominutowego niedotlenienia wychowanek Piasta Choszczno doznał trwałego uszkodzenia kresomózgowia i od tamtej pory aż do śmierci przebywał w śpiączce.

Zgrany duet z Leśniakiem

W latach 1984-87 stanowił bardzo zgrany duet napastników z Markiem Leśniakiem. Nie był typem łowcy goli, raczej wypracowywał bramki młodszemu o sześć lat koledze. Bardziej skupiał się na odwracaniu uwagi. Miał niekonwencjonalny drybling, wyglądało to czasem trochę na zabiegi bardzo chaotyczne, jednak w efekcie przynosiły one drużynie mnóstwo korzyści.

Cieszył się zaufaniem u najlepszych w dziejach klubu trenerów: Eugeniusza Ksola i Leszka Jezierskiego. U tego pierwszego wywalczył miejsce w składzie, choć do Pogoni po dwóch latach gry w Legii Warszawa powrócił Janusz Turowski, a gwiazdą zespołu był już Marek Leśniak. Trener Ksol potrafił jednak znaleźć miejsce dla wszystkich trzech, choć zdarzało się szczególnie w początkowym okresie gry Hawrylewicza w Pogoni, że mecze rozpoczynał od ławki rezerwowych.

W roku 1984 był na boiskach ekstraklasy nowicjuszem, choć miał już prawie 26 lat. Nie miał jednak kompleksów. Do Pogoni trafił ze Stali Stocznia Szczecin, wcześniej był piłkarzem Arkonii. W tamtych klubach też rywalizował z mocnymi konkurentami. W Arkonii między innymi z Jerzym Kruszczyńskim, Jerzym Paradą, natomiast w Stali z Jackiem Krzystolikiem, z którym później spotkał się w Pogoni, a także z Mirosławem Zambrzyckim.

Przeszedł długą drogę od niższych klas rozgrywkowych i systematycznie pokonywał kolejne szczeble, aż trafił do ekstraklasy i dość niespodziewanie stał się bardzo szybko wartością dodaną w drużynie, w której roiło się od piłkarskich znakomitości, szczególnie w formacji ofensywnej.

Strzelał ważne gole

W sezonie 1986/87, w którym Pogoń została wicemistrzem Polski, nie opuścił ani jednego meczu. Zdobył wtedy 5 goli, co przy 24 bramkach najlepszego w ekstraklasie strzelca Marka Leśniaka wyglądało na dorobek bardzo mizerny, jednak zdobywał bramki w ważnych momentach, w konfrontacji z najmocniejszymi zespołami: Górnikiem Zabrze, Widzewem Łódź czy Legią Warszawa.

W dniu tragicznego zdarzenia w meczu III ligi niemieckiej miał zaledwie 33 lata. Czuł się znakomicie, ale swój najlepszy czas na boiskach niemieckich przeżywał dwa sezony wcześniej. Jego drużyna z Oldenburga dość niespodziewanie uzyskała awans do II Bundesligi, a Hawrylewicz był najlepszym strzelcem w drużynie.

Menadżerem Oldenburga był wtedy słynny Rudolph Assauer, znany ze swojej działalności głównie w Schalke 04 w latach późniejszych, kiedy ściągał do zespołu między innymi Tomasza Wałdocha i Tomasza Hajto. Był pod wrażeniem umiejętności polskiego napastnika, Hawrylewicz natomiast przez kibiców z Oldenburga nazywany był Czarodziejem z Marschwegu.

Z całą pewnością zbyt późno trafił na boiska ekstraklasy, a następnie zbyt późno wyjechał do Niemiec. Talentem nie odbiegał od Turowskiego, któremu wiodło się na boiskach Bundesligi doskonale, choć Turowski i Hawrylewicz to byli gracze o zupełnie innym profilu. Ten pierwszy zdecydował się na ucieczkę, zaryzykował i dobrze na tym wyszedł, ten drugi czekał na swoją szansę i przez to nie do końca wykorzystał własny talent i potencjał. Takie były czasy.

W całym sezonie 1991/92 zdobył 15 goli, podczas gdy przez 3,5 roku gry w Pogoni tych bramek uzbierał zaledwie 12. Pod koniec kariery nabrał doświadczenia, po ukończeniu 30 lat stał się piłkarzem sprytniejszym, skuteczniejszym pod bramką rywala. Zdobywał bramki z zadziwiającą regularnością i łatwością.

Na boiskach II ligi rozegrał zaledwie 11 spotkań, między innymi przeciwko odradzającej się potędze Schalke 04. Wtedy stanął naprzeciwko Jensa Lehmana, późniejszego reprezentanta Niemiec, który podczas mistrzostw świata w roku 2006 wyparł z podstawowego składu Olivera Kahna. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym. ©℗

Wojciech PARADA

Komentarze

FanKs
Warto też wspomnieć o turnieju im. Jerzego Hawrylewicza, rozgrywanego co rok w Żeńsku,juz od kilkunastu lat. Pozdrawiam
2019-02-19 14:21:20
Teksty nie od Parady
Hawrylewicz nie był z Choszczna, a z Źeńska około 8 km od Choszczna.
2019-02-19 13:46:58

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
11
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Parowozem do Polic
Wystawa Makiet Kolejowych
Pobiegli dla Eweliny
Poprzedni Następny

Sonda

Jak często masz problem ze znalezieniem miejsca do parkowania w Szczecinie?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy