czwartek, 18 października 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Beniaminek na boisku i na ławce trenerskiej

Piłka nożna. Beniaminek na boisku i na ławce trenerskiej

Piłka nożna. Beniaminek na boisku i na ławce trenerskiej
Data publikacji: 2018-07-20 14:52
Wywietleń: 466 339408

Beniaminek ekstraklasy Miedź Legnica będzie pierwszym rywalem piłkarzy Pogoni w sezonie 2018/19. Drużynę do ekstraklasy wprowadził Dominik Nowak. Ten sam, który niemal to samo zrobił pięć lat temu z Flotą Świnoujście. Wprowadził drużynę ze Świnoujścia na niespotykany wcześniej poziom. Dziś Flota jest na peryferiach krajowego futbolu, a zwolniony wtedy w trakcie sezonu Dominik Nowak jest na samym szczycie.

– Pamiętam doskonale moją pracę w Świnoujściu – mówi szkoleniowiec Miedzi Legnica. – Myślę, że dla społeczności świnoujskiej była to całkowicie nowa, wręcz zaskakująca sytuacja, że ich zespół znajdował się na czele I-ligowej tabeli, grał skutecznie, był dobrze zorganizowany, bez kompleksów i z ogromną chęcią osiągnięcia sukcesu. Było też jednak sporo niedociągnięć. Pojawiły się problemy finansowe, był problem z bazą, odpowiednim stadionem.

Tak naprawdę ani miasto, ani klub nie były wówczas gotowe na awans do ekstraklasy pod względem organizacyjnym. W Świnoujściu doszło do klasycznej sytuacji, że sukces sportowy nie tylko całkowicie przerósł klub organizacyjnie, ale też osoby zarządzające nim mentalnie. Skończyło się to fatalnie, ale zanim do tego doszło, Świnoujście było na ustach całej piłkarskiej Polski.

– Na pewno entuzjazm był spory – kontynuuje D. Nowak. – Byliśmy liderami ze sporą przewagą, ale pod koniec rundy jesiennej przegraliśmy dwa mecze, na początku rundy wiosennej trzy i zostałem zwolniony. Byliśmy wtedy wiceliderami, straciliśmy ogromną przewagę, ale nie straciliśmy szans na awans.

Zwolniony z 2. miejsca

Dziś brzmi to kuriozalnie. Działacze Floty Świnoujście zwolnili trenera, który doprowadził drużynę do mistrzostwa jesieni, zespół zajmował na zapleczu ekstraklasy drugie miejsce, grał w ćwierćfinale Pucharu Polski i odpadł dopiero po dwumeczu z mistrzem Polski Śląskiem Wrocław.

– Czułem wtedy ogromny żal – ocenia po latach D. Nowak. – Myślę, że błąd popełniliśmy w przerwie zimowej. Klub pozyskał kilku piłkarzy o dość znaczącej piłkarskiej przeszłości. Zamiast zespół wzmocnić, to go zupełnie zmieniliśmy – i to był chyba błąd.

Flota pod wodzą trenera Dominika Nowaka w 21 meczach zdobyła 41 punktów. Gdyby nie liczyć tych pięciu porażek pod koniec pracy, to średnia zdobytych punktów w 16 meczach wyniosłaby 2,6 pkt. na mecz. To jest praktycznie na tym poziomie nie do powtórzenia.

– Gdy pracowałem w Wigrach, to było podobnie – ocenia D. Nowak. – Na pierwszych 17 meczów pod moją wodzą przegraliśmy tylko raz. Awansowaliśmy też do półfinału Pucharu Polski i byliśmy nawet blisko awansu do finału. Pokonaliśmy zespół z ekstraklasy, Termalikę Nieciecza, a w półfinale byliśmy bliscy wyeliminowania Arki Gdynia, która później wywalczyła trofeum. Tych sukcesów na tak krótki okres było zatem sporo. Najważniejszy był jednak awans z Miedzią do ekstraklasy. Kilka razy przymierzałem się do niego i wreszcie udało się tego dokonać.

Do trzech razy sztuka

Dominik Nowak objął drużynę Miedzi z myślą o awansie, natomiast pracując wcześniej z Wigrami, obejmował drużynę znajdującą się na ostatnim miejscu i uczynił z niej jedną z silniejszych na zapleczu ekstraklasy. Wcześniej był menadżerem piłkarskim w Chrobrym Głogów.

– Zrobiliśmy awans z drugiej ligi do pierwszej, co oczywiście nie było głównie moją zasługą, bo nie byłem trenerem, ale jakąś cegiełkę dołożyłem – wspomina trener.

Dominik Nowak pracował też z powodzeniem w II-ligowym Motorze Lublin. Drużyna była liderem, ale szkoleniowiec został zwolniony. Ewidentnie odnosi się wrażenie, że Dominik Nowak nie należy do osób w jakiś szczególnie sposób docenianych, choć wyniki jego pracy wskazują na coś zupełnie innego. We Flocie Nowak został zwolniony jako wicelider ze średnią 1,95, a w Motorze jako lider ze średnią 2,24.

– Mam nadzieję, że w Legnicy zostanę na dłużej, pracuje mi się tu doskonale. Dla trenera to duża przyjemność, kiedy może przychodzić do pracy o 8 rano, wychodzić z niej o 20 i pracować w gronie pasjonatów nad detalami. Tak jest obecnie w Miedzi i wierzymy, że zaprowadzi nas to do czegoś wyjątkowego.

Trener Nowak szczególnie mocno wspomina z pracy w Świnoujściu przygodę w Pucharze Polski.

– Wyeliminowaliśmy między innymi Górnika Zabrze z trenerem Nawałką i takimi piłkarzami w składzie, jak: Milik, Mączyński, Olkowski, Skorupski czy Nakoulma. Dziś poza Mączyńskim tych piłkarzy już w Polsce nie ma, grają w renomowanych klubach europejskich, są reprezentantami, uczestnikami finałowych turniejów o mistrzostwo Europy czy świata. Był też taki mecz z ŁKS w Łodzi. ŁKS był spadkowiczem z ekstraklasy, miał swoje problemy, ale wciąż stanowił dużą renomę. My pojechaliśmy do Łodzi i wygraliśmy aż 7:1. Pokazaliśmy moc i sportową bezwzględność. ©℗

Wojciech PARADA

Fot. B. Turlejski

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
12
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Pokaz pierwszej pomocy na wodzie
Wodowanie pierwszego bezzałogowca
Powstaje Morskie Centrum Nauki
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy liczniki czasu światła sprawdzają się na szczecińskich skrzyżowaniach?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy