Sobota, 08 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Pułapka cichej śmierci. Gdzie i dlaczego toną Polacy?

Data publikacji: 08 sierpnia 2026 r. 14:09
Ostatnia aktualizacja: 08 sierpnia 2026 r. 14:09
Pułapka cichej śmierci. Gdzie i dlaczego toną Polacy?
Ratownicy z ekipy Adama Wąsika obecnie strzegą naszego bezpieczeństwa na plaży w Jarosławcu.  

Za nami półmetek wakacji. Choć kapryśna, czerwcowo-lipcowa pogoda na chwilę przyhamowała statystyki tragicznych wypadków nad wodą, policyjne dane nie pozostawiają złudzeń. Licznik ludzkich tragedii wciąż bije.

REKLAMA

Oficjalne dane Komendy Głównej Policji pokazują, że w samym tylko czerwcu na terenie kraju odnotowano aż 68 utonięć. W lipcu – m.in. z powodu gorszej pogody, która powstrzymała plażowiczów przed masowym wchodzeniem do wody – tragiczny bilans wyhamował do 27 przypadków. Ratownicy ostrzegają jednak, że to pozorne uspokojenie sytuacji. – Najczęstszą przyczyną niebezpiecznych zdarzeń nad wodą jest niewłaściwa ocena zagrożenia i podejmowanie ryzyka nieadekwatnego do własnych umiejętności oraz warunków panujących na akwenie – zauważa Adam Wąsik, instruktor ratownictwa wodnego. – Wiele osób traktuje wodę jak zwykłe miejsce rekreacji, zapominając, że sytuacja może zmienić się w ciągu kilku sekund. Problemem są między innymi kąpiele w miejscach niestrzeżonych, ignorowanie czerwonej flagi i poleceń ratowników, skoki do nieznanej wody, wypływanie daleko od brzegu czy pozostawianie dzieci bez stałego nadzoru – dodaje ratownik, który przez ponad 10 lat strzegł plaży w Świnoujściu na tyle skutecznie, że o utonięciach nie było mowy. Jednak region to nie samo wybrzeże, a śmierć czyha nie tylko nad Bałtykiem.

Ponad trzysta dramatów w jeden rok

Aby zrozumieć skalę problemu, warto spojrzeć na pełny, oficjalny bilans policyjny za ubiegły 2025 rok. Wówczas na terenie Polski zarejestrowano 327 wypadków tonięcia, w których życie straciły aż 292 osoby – w tym 25 kobiet oraz 15 nieletnich. Wskutek sprawnych akcji ratowniczych ze śmiertelnej opresji udało się wyciągnąć 56 osób. Wiek ofiar wyraźnie wskazuje, że najczęściej giną osoby dojrzałe. Najliczniejszą grupą wiekową pośród dramatycznych statystyk stanowią osoby powyżej 50. roku życia (137 zgonów) oraz dorośli w przedziale 31-50 lat (101 zgonów). Najczęstsze okoliczności tych tragedii to kąpiel w miejscu niestrzeżonym (37 osób) oraz brak ostrożności podczas łowienia ryb (29 osób) czy przebywania nad samą wodą (25 osób). Rozmówcy przestrzegają też przed powszechnym mitem na temat tego, jak wygląda tonący człowiek. Filmowe wyobrażenie o krzyczącym i machającym rękami pływaku ma się nijak do rzeczywistości. – Trzeba pamiętać, że utonięcie zazwyczaj nie wygląda tak, jak pokazują to filmy – przypomina Adam Wąsik. – Osoba tonąca często nie krzyczy i nie macha rękami, dlatego tak ważna jest obserwacja najbliższych oraz szybka reakcja – podkreśla instruktor.

Bałtyk zaskakująco bezpieczny?

Analiza miejsc, w których dochodzi do dramatów, przynosi spore zaskoczenie. Wbrew obiegowej opinii to wcale nie Bałtyk jest najbardziej zabójczym akwenem w Polsce. W ubiegłym roku w morzu utonęło 14 osób. Tymczasem prawdziwymi „czarnymi punktami” na mapie kraju okazały się śródlądowe zbiorniki wodne – jeziora (77 ofiar śmiertelnych), rzeki (76 ofiar) oraz stawy (49 ofiar). Łącznie w tych trzech typach akwenów życie straciły aż 202 osoby.

– Nad morzem należy przede wszystkim korzystać z kąpielisk strzeżonych, zwracać uwagę na kolor flagi i bezwzględnie stosować się do poleceń ratowników – wyjaśnia Adam Wąsik. – Szczególnym zagrożeniem są prądy wsteczne, wysoka fala oraz nagłe zmiany głębokości. Gdy ktoś zostanie porwany przez prąd wsteczny, nie powinien walczyć z nim, płynąc bezpośrednio do brzegu, lecz zachować spokój i próbować płynąć równolegle do linii brzegowej – instruuje ekspert.

Polacy chyba jednak czują respekt przed Bałtykiem, a takiego zbytnio nie mają do rzek i jezior. To także inne wyzwania, jakie czekają na wypoczywających na pojezierzu czy nad rzekami naszego regionu.

– Nad jeziorem zagrożeniem może być szybko opadające dno, roślinność podwodna, różnice temperatur wody oraz nagłe załamanie pogody – wylicza Adam Wąsik. – Nie należy wypływać samotnie daleko od brzegu, zwłaszcza na sprzęcie dmuchanym, który może zostać zniesiony przez wiatr. Podczas korzystania z łodzi, kajaka czy deski SUP należy mieć prawidłowo założoną kamizelkę. Z kolei w rzekach największym zagrożeniem jest nurt i niewidoczne przeszkody.

Śmiertelne promile nad wodą

W statystykach powraca nieustannie ten sam, niezmienny czynnik – alkohol. W 2025 roku promile we krwi przyczyniły się bezpośrednio do utonięcia co najmniej 58 osób, co stanowiło blisko 20 procent wszystkich śmiertelnych przypadków.

– Bardzo istotnym czynnikiem pozostaje alkohol, który pojawia się w znacznej części tragicznych zdarzeń – uważa Adam Wąsik. – Zaburza on ocenę odległości i ryzyka, osłabia koordynację ruchową, wydłuża czas reakcji oraz powoduje, że człowiek przecenia swoje możliwości. Niezależnie od rodzaju akwenu nie wolno wchodzić do wody po alkoholu, a dzieci powinny pozostawać pod stałym i bezpośrednim nadzoru dorosłych – podsumowuje instruktor ratownictwa wodnego. Sezon urlopowy wciąż trwa. Choć na straży miejskich i morskich kąpielisk stoją ratownicy, o naszym życiu i zdrowiu w pierwszej kolejności decyduje rozsądek po wejściu do wody, a największą odpowiedzialnością obarczona jest osoba, którą widzimy co rano w lustrze.

Tekst i fot. (km)

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA