Essa - oto Młodzieżowe Słowo Roku. Jest ono bardzo dobrze znane osobom, które słuchają hip - hopu w szczecińskim wydanie - jako "zabawowy okrzyk bojowy".
W plebiscycie zorganizowanym przez Wydawnictwo Naukowe PWN słowo "Essa" wygrało decyzją internautów. Kapituła przyznała także Nagrodę Jury dla słowa "Odklejka". W zabawie wzięło udział ponad 250 tysięcy osób.
Słownik PWN definiuję "Essę" tak: "Coś łatwego, co przychodzi łatwo dlatego, że jesteśmy wyluzowani (stąd mieć essę), luz. Często występuje jako okrzyk radości lub triumfu, wykorzystywany jako ekspresja pozytywnych uczuć, a nawet pozdrowienie".
Plebiscyt PWN ma na celu "wyłonienie najciekawszych i najbardziej popularnych wśród młodych ludzi słów, określeń lub wyrażeń". Jak deklaruje wydawnictwo: "To dla nas okazja do zabawy językiem polskim i refleksji nad ciągłymi zmianami, które w nim zachodzą. Zależy nam, by plebiscyt wywoływał pozytywne emocje i przebiegał w przyjaznej atmosferze oraz z zachowaniem zasad dobrego wychowania. Przykładamy dużą wagę do tego, aby reguły wyboru zwycięskiego słowa były jak najbardziej sprawiedliwe i zrozumiałe dla wszystkich".
Tegoroczną nowością było zaproszenie do współpracy młodzieży szkolnej.
Szczecinianie, którzy interesują się rapem, tegoroczne młodzieżowe słowo roku znają doskonale. Kojarzą je bowiem z Winim, jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli szczecińskiej kultury miejskiej, przez lata szefem prężniej działającej wytwórni StoproRap (i firmy odzieżowej Stoprocent). Hasło "Essa" jest jego znakiem charakterystycznym, tak jak tusza i rubaszne poczucie humoru. Obecnie Wini ma swój kanał na Youtube, na którym przeprowadza wywiady podczas jazdy samochodem. W trakcie jednej z tych rozmów tak tłumaczył, skąd wzięła się "Essa":
- Jak z kolegami dawno temu chodziliśmy na jedne z pierwszych imprez techno, to starsi ludzie, którzy się wtedy bardzo mocno bawili, to krzyczeli "Essa". I myśmy wzięli tę nazwę jako nazwa naszej ekipy, potem to był zabawowy okrzyk bojowy. Czasami się to na "cześć" mówi.
Dziś Wini to pan po czterdziestce. Czyli dla szczecinian "Essa" w sumie aż takim młodzieżowym słowem nie jest...©℗
Alan Sasinowski