czwartek, 21 czerwca 2018.
Strona główna > Kultura > Wojna to zło

Wojna to zło

Wojna to zło
Data publikacji: 2016-04-21 11:35
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:55
Wywietleń: 728 138006

„Wojna to zło. Śmierć, cierpienie, płacz. A w życiu naprawdę ważne jest co innego: pokój, miłość i Bóg, który stworzył przyrodę, ludzi, słowa…, cały świat”. Ideę tę (zaczerpniętą ze słów wykonywanych pieśni) propaguje na całym świecie zespół Noureddine Khourshid and Whirling Dervishes of Syria. W ubiegłym tygodniu wystąpił w szczecińskiej filharmonii, rozpoczynając kolejną edycję cyklu koncertów: Szczecin Music Fest. Półtoragodzinne przedstawienie zakończyło się owacjami na stojąco.

Pochodzący z Damaszku zespół został założony w 1987 r. przez Noureddine Khourshida – na co dzień muzycy spotykają się w stolicy Syrii w okolicach meczetu Umajjadów. Specjalizują się w wykonywaniu pieśni religijnych. Niezwykłych, bo odwołujących się do tradycji powstałego w XIII w. mistycznego zakonu wirujących derwiszy. Derwisze, czyli ludzie ubodzy, biedacy z założenia rezygnujący z posiadania dóbr materialnych, od samego początku istnienia oddawali chwałę Bogu w sposób wyjątkowy – poprzez wirowanie wokół własnej osi. Zgodnie z planem w filharmonii artyści mieli zagrać pięć utworów. Okazało się jednak, że musieli wykonać jeszcze jeden na bis. Zagranie szóstego wymusiła na nich widownia zauroczona oryginalną muzyką, śpiewem i, przede wszystkim, tańcem.

– Rozmawiałem z nimi przed koncertem – przyznaje pochodzący z Syrii dr Samir Zeair, ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Transplantologii szpitala przy ul. Arkońskiej w Szczecinie. – Nie spodziewali się tak entuzjastycznego przyjęcia. Wręcz przeciwnie, obawiali się, że publiczność będzie się nudzić.

Dlatego program nieco okroili. Wszystkie pieśni wykonywane były przecież w języku arabskim. Polacy siłą rzeczy nie mogli zrozumieć ich treści. Prawdopodobnie też nie docenili w pełni wyjątkowego kunsztu śpiewaków.

– A mają przepiękne, czyste głosy – zapewnia znany lekarz. – Gdyby zechcieli śpiewać przeboje muzyki pop, zrobiliby międzynarodową karierę, przynajmniej w świecie arabskim. To są naprawdę wybitni artyści. Słuchałem ich zauroczony. Moja żona, która też kiedyś śpiewała, była wzruszona.

Choć zakon wirujących derwiszy powstał siedemset lat temu, a jego członkowie znani są przede wszystkim z interpretacji tekstów swojego założyciela Dżalaluddina Rumiego (1207 – 1273), wielkiego poety i mistyka, to jednak nie ograniczają się do odśpiewywania poematów swojego mistrza. Zaprezentowane w Szczecinie utwory pochodziły z różnych okresów: były stare pieśni powstałe w Persji i Anatolii, były teksty pochodzące z Andaluzji (z czasów, kiedy Arabowie mieszkali na Półwyspie Pirenejskim) oraz utwory współczesne.

– To był świadomy wybór członków zespołu, który miał pokazać różnorodność tej kultury i jednocześnie jej żywotność – twierdzi Samir Zeair.

Zakon wirujących derwiszy był jednym z wielu bractw powstałych na bazie sufizmu (nurt mistyczny w islamie) i ascetyzmu. Ich ośrodkiem było, i jest do dzisiaj, miasto Konya w Turcji – wówczas stolica sułtanatu Turków Seldżuckich Rum. Spośród innych wyróżniali się przede wszystkim tzw. medytacją w ruchu, czyli wirowaniem wokół własnej osi, czym powoli wprowadzali się w trans będący wyrazem jedności ze Stwórcą. Przy czym obracają się zawsze odwrotnie do ruchów wskazówek zegara, za to zgodnie z ruchem ciał niebieskich. Szybkie wirowanie sprawia, że w ich duszach rośnie miłość do Boga. Jednocześnie odkrywają prawdę i otrzymują umiejętność kochania.

Każdy ruch tańczącego derwisza jest ważny i symboliczny (np. skrzyżowanie rąk na piersiach oznacza wiarę w jedność Boga). Podczas wirowania na przemian wznosi ręce do góry i krzyżuje je na piersiach. Potem unosi prawą dłoń ku górze, będąc w ten sposób gotowym na przyjęcie błogosławieństwa płynącego prosto z nieba. Opuszczona lewa ręka wskazuje jednocześnie ziemię, aby się z nią połączyć.

Zanim derwisze zaczną się kręcić, członkowie bractwa odmawiają (a raczej wyśpiewują) wspólną modlitwę.

– Nie jest powiedziane, w którym momencie modlitwy derwisz ma wstać i zacząć wirować – tłumaczy nasz rozmówca. – Po prostu kiedy czuje, że już musi, wstaje i włącza się do tańca. Zostawiając za sobą wszystko co materialne. A wirować może nawet 2-3 godziny. To niezwykłe.

Wszystko, nawet taki drobiazg jak zdjęcie czarnej kurtki i pozostanie w białym płaszczu (co symbolizuje prawdę), tworzy w sumie niezwykły spektakl, którego celem jest szerzenie idei miłości, samodoskonalenia i pokoju.

Organizator koncertu Dariusz Startek przed występem muzyków podkreślił, że chciałby, aby to wydarzenie zwróciło naszą uwagę na starą, niezwykle bogatą kulturę i głęboką duchowość tego regionu świata. Noureddine Khourshid and Whirling Dervishes of Syria jest zaledwie jej częścią ale, z powodu swej oryginalności, wyjątkowo sugestywną.

Zespół składa się z dziewięciu artystów – instrumentalistów, wokalistów i tancerzy, którym przewodzi szejh, czyli duchowy przywódca 
(w tym przypadku Khourshid). W świecie arabskim są znani i doceniani. Ich tournée po Europie nie jest przypadkiem (po koncertach w Polsce muzycy odwiedzili jeszcze Niemcy i Francję). To krzyk narodu będącego od pięciu lat w stanie wojny.

– Jeszcze kilka lat temu to był bogaty, piękny kraj, w którym nikomu by nawet nie przyszło do głowy zamykanie na klucz samochodu czy mieszkania. Nikt nie myślał o Al Kaidzie i państwie islamskim. I nagle, nie wiadomo skąd, zjawiły się setki zbirów. Zaczęli strzelać. Nie w powietrze. W ludzi 
– dr Zeair opowiada o dramacie rozgrywającym się w jego kraju.

O wojnie na Bliskim Wschodzie i jej skutkach mówi też Romek Zańko, koordynator akcji „Przepisz ten wiersz” – widzowie wychodzący z koncertu otrzymywali ulotki z informacją o inicjatywie. Wynika z nich, że od wybuchu zamieszek zginęło w Syrii 270 tys. ludzi, 12 mln utraciło domy, a prawie milion, ratując życie, trafiło do Europy.

– Świat patrzy na ten ogrom nieszczęść i milczy. Widzimy tylko uchodźców, którzy są dla nas kłopotem. Nasza wrażliwość została zabita. Nie zauważamy już tragedii, która dotknęła ten skrawek świata. A tam wciąż giną ludzie, płoną miasta, a uciekinierzy wegetują w obozach w niewyobrażalnej nędzy.

Co my możemy dla nich zrobić? Wesprzeć materialnie którąś z polskich organizacji humanitarnych albo chociaż przepisując wiersz Josifa Brodskiego „Ludzie giną”, przekazać go dalej, swoim znajomym.

– Dzięki temu choć przez chwilę pomyślimy o potrzebujących, dostrzeżemy w nich ludzi – podkreśla Romek Zańko.

Tegoroczny Szczecin Music Fest rozpoczął się mocnym akcentem. Czy kolejne koncerty cyklu będą równie zachwycające? Zobaczymy. Następną gwiazdą (wystąpi 30 kwietnia) jest izraelski jazzman Avishai Cohen. ©℗

Leszek Wójcik

Na zdjęciu: Derwisze wirując wokół własnej osi, oddają chwałę Bogu.

Fot. Dariusz Gorajski

Komentarze

Taniec
Skoro spotykają się w okolicach meczetu, to ciekawe o jakim Bogu mowa.
2016-06-08 12:05:08

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
21
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy