Poniedziałek, 02 listopada 2026 r. 
REKLAMA

Dobry wieczór w Teatrze Polskim. Benefis Artura Daniela Liskowackiego [GALERIA]

Data publikacji: 01 listopada 2026 r. 23:07
Ostatnia aktualizacja: 01 listopada 2026 r. 23:17
Dobry wieczór w Teatrze Polskim. Benefis Artura Daniela Liskowackiego
Artur Daniel Liskowacki uhonorowany został Złotą Odznaką Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego. Fot. Dariusz GORAJSKI  

Siedemdziesiąte urodziny i pięćdziesięciolecie pracy artystycznej to dwa ważne powody do świętowania. W Tatrze Polskim w Szczecinie odbył się w piątek wieczorem benefis Artura Daniela Liskowackiego, poety, pisarza, krytyka teatralnego i publicysty przez wiele lat związanego z Kurierem Szczecińskim.

REKLAMA

Bardzo oficjalny był tylko początek, kiedy to Teresa Kalina w imieniu Województwa Zachodniopomorskiego uhonorował Artura Daniela Liskowackiego Złotą Odznaką Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego.

Choć nie zanosi się na to, że autor „Eine kleine” zarzuci aktywność artystyczną i publicystyczną (lada moment premiera jego książki o poetyckim Szczecinie, ciągle zajmuje się krytyką teatralną), benefis A.D. Liskowackiego był okazją do złożenia gratulacji, podziękowań i życzeń. Na widowni zasiadła publiczność, która bohatera wieczoru zna od wielu lat. W tej grupie byli też koledzy pisarze i publicyści, Dariusz Bitner, Zbigniew Kosiorowski czy Marek Maj, był prof. Andrzej Skrendo, prorektor ds. Nauki Uniwersytetu Szczecińskiego, krytyk literacki. Byli też politycy lokalni, między innymi Paweł Bartnik. Działacze kultury, dziennikarze, w tym również z mediów konkurencyjnych.

Natomiast artystyczna część tego wyjątkowego wydarzenia – stworzona przez zespół Teatru Polskiego oraz zaproszonych gości, w tym Ewę Kabsę (zaśpiewała słynną „Bohemę”) oraz Mirosława Czyżykiewicza – zrobiła wrażenie nie tylko na bohaterze wieczoru, który poprowadził z właściwym sobie urokiem i humorem dyrektor Adam Opatowicz ale również na publiczności. Niejako przy okazji dyrektor Opatowicz zauważył, że zaledwie kilka miesięcy temu na tej samej scenie szekspirowskiej odbyła się premiera spektaklu A.D. Liskowackiego pt. „Za nami, w nas. Opowieść domowa”.

Wieczór zdominowała jednak poezja, głównie ta śpiewana. Była więc między innymi Agnieszka Osiecka i jej piosenka z filmu „Prawo i pieść” z muzyką Krzysztofa Komedy, czy na przykład „Łatwopalni” do słów Jacka Cygana.

Wyjątkowo przekonująco wypadły trzy utwory do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza z muzyką Adama Opatowicza w wykonaniu Mirosława Czyżykiewicza.

W międzyczasie poetycko żartowała Olga Adamska… Na scenie, ścisłej – na ekranie, pojawił się również legendarny aktor Teatru Polskiego nieżyjący od lat lecz ciągle obecny duchem – Jacek Polaczek.

Niemałą niespodzianką dla bohatera wieczoru był moment nawiązujący do jego debiutu poetyckiego. Okazało się, że wiersze A.D. Liskowackiego – nawet te pierwsze sprzed 50 lat – nie zestarzały się, nadal brzmią szczerze, nadal poruszają.

Wiesław Łągiewka zaśpiewał na koniec – „Nie płacz, kiedy odjadę”, za co wzruszony i rozbawiony zarazem Artur Daniel Liskowacki jak i publiczność nagrodziła go gromkimi oklaskami.

Artur Daniel Liskowacki, który przez cały wieczór – jak się wydaje dobrze się bawił – zażartował na koniec, że oklaski dla wykonawców z perspektywy sceny, fotela obok biurka, na którym świeci się lampka z zielonym kloszem (taką samą ma „u siebie”) po pewnym czasie odbierał jakby sam był ich autorem i wykonawcą.

– Nic dziwnego, bo tak jest właśnie na scenie – odpowiedział Adam Opatowicz.

To był dobry wieczór.

Roman Ciepliński

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA