Piątek, 23 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

61 lat temu zatonęła „Nysa”

Data publikacji: 22 stycznia 2026 r. 11:56
Ostatnia aktualizacja: 22 stycznia 2026 r. 11:56
61 lat temu zatonęła „Nysa”
„Nysa” była pierwszym drobnicowcem z serii B-51, budowanym w Stoczni Gdańskiej. Fot. Marek CZASNOJĆ  

„Nysa” zatonęła podczas silnego sztormu 10 stycznia 1965 roku, płynąc z ładunkiem szyn kolejowych z portu Leith w Szkocji do Oslo. W katastrofie zginęło 18 członków załogi.

REKLAMA

„Nysa” była pierwszym drobnicowcem z serii B-51, budowanym w Stoczni Gdańskiej. Jednostki z tej serii powstawały na podstawie dokumentacji technicznej włoskiej stoczni Ansaldo z Genui.
 Statek był eksploatowany przez PŻM, ale nigdy nie został formalnie odkupiony od Żeglugi Polskiej. Pływał na szlakach zachodnioeuropejskich i skandynawskich, przewożąc drobnicę i produkty spożywcze. „Nysa” była niewielkim statkiem, miała 59,8 m długości, 9,6 m szerokości i mogła osiągać prędkość 10 węzłów.

11 stycznia 1965 roku, a więc dzień po katastrofie, znaleziono resztki szalupy z „Nysy”. W następnych dniach odnaleziono koła ratunkowe i fragmenty kadłuba. Później – od 14 stycznia do 16 stycznia – morze wyrzucało na wybrzeże Norwegii zwłoki 7 marynarzy.
 Najbardziej prawdopodobnym powodem zatonięcia statku było przemieszczenie się podczas sztormu źle umocowanego ładunku, jednak zgodnie z orzeczeniem Izby Morskiej, ostatecznej przyczyny katastrofy nigdy nie udało się ustalić.

Oficerowie z awansu społecznego

Rodziny zmarłych marynarzy zamierzały odwołać się od krzywdzącego ich zdaniem orzeczenia i żądać ustalenia, że winę za wypadek ponosił przynajmniej w części armator, obsadzając statek oficerami o niedostatecznych kwalifikacjach.

Kapitan nie miał ukończonej żadnej szkoły morskiej i był kapitanem żeglugi małej z tzw. awansu społecznego, o jedynie podstawowym wykształceniu. Niedawno awansowany I oficer, odpowiedzialny za załadunek, przed zatrudnieniem na „Nysie” został zmustrowany z innego statku na żądanie kapitana, który negatywnie ocenił umiejętności zawodowe oficera.

Ostatecznie odwołania nie zostały wniesione, gdyż uzasadnienie orzeczenia było sporządzane przez prawie rok, a w tym czasie Służba Bezpieczeństwa naciskała na rodziny marynarzy, aby zrezygnowały z odwoływania się, gdyż okoliczności zatonięcia „Nysy” kompromitowały komunistyczny system zatrudniania marynarzy i kierowania przedsiębiorstwem żeglugowym.

Naciski okazały się skuteczne i ostatecznie żadna z rodzin zmarłych marynarzy nie odwołała się od orzeczenia Izby Morskiej.

List w butelce

Po wielu latach ujawniono znaleziony rzekomo w butelce list, napisany przez jednego z marynarzy podczas zatonięcia „Nysy”. Wznowiono postępowanie przed Izbą Morską i w wyniku badań próbek pisma wszystkich członków załogi statku, które zachowały się w dokumentach armatora, ustalono, że list był sfałszowany. Komu i dlaczego zależało na stworzeniu tej dziwnej mistyfikacji z listem? Czy list był prowokacją Służby Bezpieczeństwa? Odpowiedzi na tak postawione pytania nie ma do dzisiaj.

W Kościele Morskim w Szczecinie znajduje się tablica upamiętniająca ofiary katastrofy drobnicowca „Nysa”. Fundatorem pamiątkowej tablicy jest Polska Żegluga Morska. ©℗

Wojciech SOBECKI

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA