To miejsce z duszą, charakterem... Działka państwa Heleny i Franciszka Konkolowskich po raz kolejny bierze udział w konkursie „Cały Szczecin w kwiatach”.
Zanim w życiu państwa Heleny i Franciszka Konkolowskich pojawił się przydomowy ogródek, była działka.
– Mąż pochodzi ze wsi, jest urodzony do pracy na roli, więc wszystko się toczy wokół tej działki – opowiada pani Halina.
– Na działce mam warzywa i owoce. Żona się wkurza, że ciągle je do domu przynoszę – uśmiecha się pan Franciszek.
Pani Helena z działkowych warzyw i owoców przygotowuje przetwory. Działka znajduje się przy Porcie Centralnym, na Międzyodrzu. Wokół tereny są piękne, nieco wiejskie i dzikie. Starsze małżeństwo jeździ tam niemal codziennie komunikacją miejską. Również mnie pan Franciszek zabiera „siódemką” z centrum miasta. Wysiadamy przy Porcie Centralnym, podążamy w stronę stacji kolejowej. Zanim wejdziemy na kładkę nad torami, pan Franciszek narzeka na jeżdżące przy Kanale Parnickim ciężarówki i inne ciężkie pojazdy, które roznoszą kłęby kurzu i niszczą drogę.

Zanim trafimy na działkę, trzeba się kawałek przejść piechotą. Dla pana Franciszka działka to całe życie, co komunikuje nawet na swoim T-shircie. „Działka wzywa” – głosi duży napis, a pod nim widnieje obrazek przedstawiający taczkę.
– To tutaj, gdzie widać biało-czerwoną flagę – mówi pan Franciszek.
Flaga powiewa nad działką, ale uwagę przykuwają przede wszystkim rosnące przy płocie słoneczniki.
– One same urosły – podkreśla mężczyzna.
O słonecznikach-samosiejkach usłyszę jeszcze kilka razy podczas mojej wizyty. Ale ciekawie prezentuje się także furtka – metalowa, pomalowana na niebiesko. Ma trochę folkowy klimat. Dziś już nie robi się takich barwnych furtek, co więcej – dziś nie ma już takich działek. Panu Franciszkowi nie mieści się w głowie, że „nowi” działkowcy traktują swoje ogródki ROD jako miejsce rekreacji, kupują baseny, trampoliny i nowe altany, zamiast zająć się aktywnie uprawą roślin.
Słowo "działka" nie oddaje w pełni charakteru i potencjału tego miejsca. Od razu widać, że ktoś przez lata wkładał tutaj ogrom pracy i pasji. Trochę warzywnik, trochę sad, trochę ogródek z pięknymi kwiatami czy miejsce dla owadów, którym pan Franciszek buduje specjalne budki. Nie sposób wymienić wszystkich gatunków roślin, warzyw i owoców, które uprawiane są przez państwa Konkolowskich. Są tutaj jabłonie, grusze, winogrona, pomidory, mini kiwi, papryka, zioła, kukurydza, śliwki.
W szklarni rosną różne gatunki pomidorów. Są dojrzałe, soczyste, pełne i apetyczne. Ale uprawia się tutaj także zielone winogrona – one także są bardzo dorodne.
Szklarnia to duma pana Franciszka, ale chwali się też wyhodowanymi ogórkami, kukurydzą, mini kiwi, które obrasta działkową altankę.
W oczy rzucają się także drzewa owocowe, jabłonie, maliny i inne krzewy. Imponujące są rabatki z kwiatami: róże, hortensje, rudbekie, jeżówki, lilie i całe pasy fioletowo kwitnących bylin. Niektóre nasadzenia są już bardzo dojrzałe. Widać, że pan Franciszek nie traktuje działki wyłącznie rekreacyjnie – ona wciąż zachowuje tradycyjny, użytkowy charakter ogródka działkowego. Taka różnorodność nasadzeń uzmysławia, jak wiele wysiłku, ale i osobistego zaangażowania włożono w to miejsce.
Pan Franciszek oprowadza mnie właściwie po każdym zakątku działki – nie jest mała, można w niej też odpocząć, na przykład na złożonych przez mężczyznę drewnianych meblach. Jest też kompostownik, zbudowana przez pana Franciszka wędzarnia i mała altanka. Uwagę przykuwają detale – dawna mapa Polskich Linii Oceanicznych oraz zegar ścienny i czerwona tabliczka z białym orłem oraz napisami PKP. Pan Franciszek pracował w końcu latami na polskiej kolei.
Kiedy już wszystko zostaje zaprezentowane i opowiedziane, pan Franciszek pakuje jabłka, śliwki i pomidory i odprowadza mnie na przystanek tramwajowy. Po drodze "polujemy" na ciężarówki, które roznoszą kłęby duszącego pyłu przy Porcie Centralnym. ©℗
Tekst i fot. Agata JANKOWSKA
