poniedziałek, 28 maja 2018.
Strona główna > Przez granice > Sto procent na „tak”

Sto procent na „tak”

Sto procent na „tak”
Data publikacji: 2018-04-26 12:24
Wywietleń: 174 324882

Rekordowe obroty handlowe oraz stabilna sytuacja gospodarcza zachęcają polskich przedsiębiorców do osiedlania się w Niemczech. Polsce wciąż jednak brakuje rozpoznawalnej marki na miarę Volkswagena czy choćby czeskiej Skody.

Aleksander Ciszek założył firmę 3yourmind w Berlinie w 2014 roku. Dopiero później otworzył oddział we Wrocławiu, a następnie w słynnej Dolinie Krzemowej w USA. Dzisiaj firma ma biura także w Paryżu i Monachium, a swoje produkty, czyli oprogramowanie soft ware, wykorzystywane do produkcji elementów w technologii 3D, sprzedaje na całym świecie. Wśród klientów padają nazwy największych koncernów, m.in. Siemensa czy brytyjskiego GKN.

– Dużych różnic między Polską a Niemcami nie ma – przyznaje Aleksander Ciszek. – Biurokracja jest w obu krajach tak samo zła. Trudno mi przypomnieć sobie coś, co mnie tutaj specjalnie zaskoczyło.

Dróg, które polskie firmy obierają, by zainwestować w Niemczech, jest wiele. Niektóre tworzą jedynie niewielkie biura handlowe, podczas gdy produkcja odbywa się w Polsce. Tak jest m.in. z producentami okien, które przebojem podbiły niemiecki rynek, wzbudzając przy tym niechęć niemieckich przedstawicieli tej branży. Inne, jak np. Boryszew w Prenzlau, uruchamiają fabryki po niemieckiej stronie granicy i zatrudniają po kilkuset pracowników. Coraz częściej też polskie firmy przejmują udziały w niemieckich przedsiębiorstwach lub ratują zagrożone upadłością nierentowne zakłady. Na taką drogę zdecydowała się firma Sanplast SA, która przejęła w Kreuzau w północnej Nadrenii bankrutującą rodzinną fabrykę Hoesch i po przeprowadzeniu programu naprawczego – jako Hoesch Design – jest obecnie jednym z największych w Europie producentów luksusowych wanien, a wśród jej klientów są nawet hollywoodzkie gwiazdy.

– Relacje gospodarcze między Polską a Niemcami są doskonałe – mówi Volker Treier, wicedyrektor Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. – Także wzajemne obroty handlowe są rekordowe i osiągnęły w 2017 roku wartość 110 mld euro. To o 9 procent więcej niż w roku poprzednim.

Polska awansowała też wśród najważniejszych partnerów handlowych Niemiec z dwunastego miejsca, jakie zajmowała w 2005 roku, na siódme w roku ubiegłym. Dla Polski zachodni sąsiad jest od lat najważniejszym partnerem handlowym. Mimo świetnej koniunktury i rosnących inwestycji polskich firm między oboma krajami wciąż widać jednak ogromne różnice. Podczas gdy niemieckie przedsiębiorstwa zatrudniają w Polsce około 350 tysiecy pracowników i generują obroty w wysokości 70 mld euro rocznie, w polskich firmach na terenie Niemiec pracuje około 10 tysięcy osób, a ich obroty sięgają 6,5 mld euro.

Polsce wciąż brakuje rozpoznawalnej, kojarzonej z krajem, marki. Koncern Orlen, który posiada w Niemczech blisko 600 stacji paliwowych, występuje tu pod nazwą Star. Także inne firmy chętnie korzystają z nazw anglojęzycznych lub takich, które niekoniecznie wskazują na ich polskie pochodzenie. Do tego dochodzi charakter firm: większość polskich przedsiębiorstw działających na rynku niemieckim to niewielkie lub średnie zakłady usługowe, a nie produkcyjne. A przecież to przede wszystkim produkty kojarzą się z konkretnym krajem. Brak rozpoznawalnej marki skutkuje też tym, że na towarach produkowanych w Niemczech przez polskie firmy znajduje się informacja „Made in Germany”. To ona właśnie, a nie „Made in Poland”, otwiera przedsiębiorcom drzwi do kolejnych międzynarodowych rynków.

Polscy przedsiębiorcy cenią sobie w Niemczech przede wszystkim stabilność sytuacji gospodarczej, dostęp do dobrej infrastruktury, dyscyplinę płac, a także – co zaskakuje wielu Niemców – przychylność administracji, w tym urzędów podatkowych. Z ankiety przeprowadzonej przez Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową jednoznacznie wynika, że przedsiębiorcy z Polski są zadowoleni ze współpracy. Na pytanie, czy ponownie zainwestowaliby w Niemczech, 100 procent ankietowanych odpowiedziało: tak.

Monika STEFANEK

Fot. Orlen Deutschland

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
17
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Za nami 4. Ekobieg
Różne odcienie filharmonii
Zwiedzanie z prezydentem
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”