piątek, 24 stycznia 2020.
Strona główna > Na Luzie > A na deser pasikonik

A na deser pasikonik

A na deser pasikonik
Data publikacji: 2015-11-03 11:58
Ostatnia aktualizacja: 2015-11-29 14:43
Wywietleń: 2027 35151

Goście odwiedzający kołobrzeski Marine Hotel ***** nie kryli zaskoczenia. Takiego menu, jak w działającej tam restauracji Lobster, jeszcze w kurorcie nie było. Okazją do jego wprowadzenia był Halloween.

Trzy potrawy przygotowywane przez szefa kuchni Mariusza Kucharczaka każdemu musiały się skojarzyć z atmosferą tego dnia. Nawet karta dań miała kształt czarnej muchy. Co można było z niej zamówić? Podawaną na okrągłej desce kunsztownie skomponowaną przystawkę z foie gras, szpikiem oraz czarnymi mrówkami i wypiekanymi w hotelu bułeczkami z pokrzywą.

To oczywiście początek. Daniem głównym był wędzone pęczotto z larwami jedwabnika oraz móżdżkiem cielęcym i grzybami. Nie zabrakło także „owadowego” deseru. Szef kuchni serwował pasikoniki w czekoladzie z karmelem i Baileysem.

Podróż w przyszłość?

– Prawdziwy koneser powinien spróbować wszystkiego i właśnie nadarzyła się ku temu doskonała sposobność. Warto w tym miejscu wspomnieć o opinii naukowców, którzy twierdzą, że za kilkanaście lat owady będą głównym składnikiem diety ludzi. Podróż do przyszłości, jaką przygotowaliśmy dla gości naszej restauracji jest okazją do poznania jej smaków – podkreślał w dniu wprowadzenia menu Mariusz Kucharczak, skutecznie zachęcając do degustacji piszącego te słowa.

Już na pierwszy rzut oka wszystkie uprzedzenia związane ze świadomością jedzenia owadów poszły w niepamięć. Serwowane w restauracji Lobster entomologiczne potrawy kusiły swoim atrakcyjnym wyglądem. Dobrane przez szefa kuchni dodatki znakomicie się z nimi komponowały. Ten, komu odwagi nie zabrakło, teraz wie, czym jest raj dla podniebienia.

Mrówki z Tajlandii


Na pomysł przygotowania entomologicznych dań kucharz wpadł dwa miesiące temu. Wcześniej nie miał doświadczenia z tego rodzaju menu. Już na początku trafił na trudności związane z realizacją wyzwania. Okazało się bowiem, że w Polsce nie ma firmy zajmującej się dystrybucją jadalnych owadów. Dlatego wszystkie trzeba było sprowadzić bezpośrednio z Tajlandii.

Więcej we wtorkowym „Kurierze Szczecińskim” i e-wydaniu z dnia 3 listopada 2015 r.

Fot. Artur Bakaj

A na deser pasikonik A na deser pasikonik A na deser pasikonik

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
2
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Hardcorowe Serce II

Nekrologi

Sonda

Czy cieszą Cię wiosenne temperatury w styczniu?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie