Czy to możliwe, że policja i prokuratura współpracowały z przestępcą, a konkretnie skazanym wcześniej złodziejem zwierząt, by mógł on bez przeszkód odbierać właścicielom czworonogi, że prokurator i sąd zgodzili się na to, by człowiek oskarżony i skazany za tego rodzaju przestępstwo był oskarżycielem posiłkowym na procesie okradzionej? W Polsce niestety jest to możliwe.
Chodzi między innymi o organizację prozwierzęcą „Pogotowie dla zwierząt" i znanego z wielu publikacji jej byłego prezesa Grzegorza Bielawskiego, który to 15 stycznia br. po raz kolejny skazany został za kradzież zwierząt. Już jako recydywista odsiedzieć ma za kratami 8 miesięcy.
Grzegorz Bielawski, będąc recydywistą, bo już wcześniej skazany został dwukrotnie za kradzież zwierząt, ciągle jest na wolności. Kolejny wyrok jeszcze się nie uprawomocnił; odwołanie złożył prokurator, uznając wyrok za kradzież koni o wartości 40 tys. złotych za zbyt łagodny.
Tymczasem na jaw wychodzą kolejne drastyczne szczegóły działalności Bielawskiego. Do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa ws.
...