Wprowadzony niemal rok temu zakaz ruchu samochodowego w obrębie kołobrzeskiej starówki miał być urzędniczym eliksirem na jej ożywienie. W rzeczywistości pomysł okazał się gwoździem do trumny dla lokalnych przedsiębiorców.
Brak możliwości dojazdu potencjalnych klientów do ścisłego centrum i wiążące się z tym ograniczenie liczby miejsc postojowych w sposób wymierny przełożyły się na spadek obrotów w sklepach i restauracjach. Tak twierdzą kupcy i restauratorzy, którzy w celu ratowania swoich interesów założyli stowarzyszenie Starówka. Jego członkowie od początku próbowali przekonać kołobrzeskich decydentów do tego, że urzędnicza wizja okazała się nietrafna. Aktywnie uczestniczyli w spotkaniach z nimi, ostatecznie przekonując prezydent Annę Mieczkowską do oczekiwanej zmiany. Po ostatnich rozmowach prowadzonych w jej gabinecie aktywiści stowarzyszenia wyszli z niego z uśmiechniętymi minami.
...