- To jest moja nekome, moja zemsta - napisał ks. Tomasz Kancelarczyk. Opublikowany w przeddzień rocznicy zbrodni wołyńskiej wpis duchownego wywołał skrajne emocje wśród internautów. Powodem był fakt, że ks. Kancelarczyk postanowił wspomóc ukraińskie matki, wysyłając do Charkowa mleko i kaszki dla niemowląt. W ten sposób chciał upamiętnić zbrodnie na Wołyniu, a jednocześnie pokazać, że pamięć o trudnej historii może być pretekstem do aktów miłosierdzia i pojednania.
To siostry orionistki z Charkowa poprosiły Fundację Małych Stópek o wsparcie. Ks. Tomasz Kancelarczyk nie zastanawiał się długo - od razu postanowił wysłać potrzebne artykuły dla maluchów w ogarniętej wojną i biedą Ukrainie.
- W przeddzień upamiętnienia ofiar ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich zadzwoniła do mnie siostra zakonna, orionistka z Charkowa, z błagalną prośbą o pomoc w postaci mleka i kaszek dla ukraińskich dzieci. Było jej bardzo trudno mnie o to prosić, słyszałem to w jej drżącym głosie. „Proszę księdza, pudełko mleka kosztuje 200 hrywien, a ukraińska matka na jedno dziecko otrzymuje miesięcznie 800. Jest
...