W wielkanocną niedzielę w bloku przy ul. 1 Maja w Szczecinie, w mieszkaniu na 9 piętrze wybuchł pożar. Strażacy interweniowali bardzo szybko, jednak jednej osoby, kobiety, nie udało się uratować. Drugi lokator mieszkania, mężczyzna, przeżył. W stanie ciężkim odwieziono go do szpitala. Następnego dnia po tragedii odwiedziliśmy dobrze znany szczecinianom kompleks „zlepionych", ciągnących się przez kilkaset metrów, bloków przy ul. 1 Maja.
Wejście do budynku znajduje się z drugiej strony ale najpierw chcemy zobaczyć stronę bloku, na którą wychodzą okna feralnego mieszkania. Z daleka widać je poniżej gzymsu dziesięciopiętrowego bloku. Otwór okienny to czarny wypalony prostokąt, wokół którego rzuca się w oczy osmalona dymem i sadzą, miejscami przypieczona przez płomienie, elewacja.
Chcemy porozmawiać na temat dramatycznych wydarzeń z mieszkańcami osiedla. Mijamy kilka osób, z których wszystkie mówią po ukraińsku. Śpieszą się. W końcu udaje nam się poprosić o wypowiedź młodego człowieka. Ale to też Ukrainiec. Przedstawia się jako Ilja. Nie mówi po polsku, choć od dawna
...