Z mocą 1000 W tylko udają elektryczne rowery. Śmigają po ich ścieżkach, przez ulice po przejściach dla pieszych, nawet po chodnikach. Choć nie powinny - tym bardziej z prędkością daleko przekraczającą maksymalną dozwoloną w terenie zabudowanym. Piesi, nawet rowerzyści, nie mają żadnych szans w konfrontacji z tego rodzaju pojazdami. Czy szczecińska straż miejska i policja są w stanie okiełznać stwarzających zagrożenie „elektrycznych piratów" miejskich tras?
Najczęściej z tego rodzaju pojazdów elektrycznych - udających rowery - korzystają dostawcy jedzenia oraz zakupów, nie tylko spożywczych, z dostawą do domu.
Dostawa od „elektrycznego pirata"
Są szybcy, nawet zbyt szybcy. Bo przy mocy 1000 W - i więcej - ich pojazdy są zdolne rozwinąć prędkość nawet ponad 80 km/h. Czyli dużo większą niż maksymalnie dozwolona w obszarze zabudowanym: 50 km/h. Na platformach sprzedażowych tego rodzaju jednoślady są określane wprost jako „elektryczne samochody terenowe". To nie tylko chwyt marketingowy, ale realne nawiązanie do obowiązującego prawa o ruchu drogowym. Nakazujących - jak w przypadku
...