Już od progu słychać skrzypienie drewna, wyobraźnia podpowiada zapach przypraw, a półmrok sal prowadzi zwiedzających wprost do średniowiecznego Stargardu. Nowa wystawa czasowa „Stargard - miasto, co dobrami się chlubi i z nich słynie", którą od 2 czerwca można oglądać w stargardzkim muzeum, nie jest zwykłą ekspozycją. To podróż w czasie, taka wyreżyserowana opowieść o mieście kupców, rzemieślników i hanzeatyckiego bogactwa.
Koga w muzeum
Wystawa została zaplanowana z dużym rozmachem. Zwiedzający wchodzą do niej jedną bramą, a wychodzą drugą, jakby przechodzili przez kolejne epoki dawnego Stargardu. Największe wrażenie robi monumentalna koga, średniowieczny żaglowiec hanzeatycki. Konstrukcja wygląda tak realistycznie, jakby statek właśnie przybił do portu po długim rejsie. Jej twórca, Marcin Burdziej, pracował nad projektem przez wiele tygodni, dbając o najdrobniejsze szczegóły.
- Gdybyśmy ją pomnożyli razy dwa to byłaby takiej średniej wielkości koga - mówi twórca statku Marciej Burdziej. - Od rufy do dziobu ma ok. 10 metrów.
W wiklinowych koszach
...