„Piski i dzikie harce: widziałam, jak parka zabawiała się pod drzewem. Nic sobie nie robiąc z otoczenia ludzi i miejskiego ruchu. Dopiero węszący pies ją spłoszył. Chyba nie takich widoków powinniśmy się spodziewać w centrum miasta" - mówi starsza kobieta, wspominając wieczorną scenkę z Placu Grunwaldzkiego. W tym przypadku - wbrew pozorom - problem nie dotyczy ludzi, lecz... szczurów.
Szczecinianie nie po raz pierwszy alarmują o gryzoniach, które opanowały rejon Złotego Szlaku oraz Placu Grunwaldzkiego. Tym bardziej że już nie tylko kryją się wśród krzewów, ale coraz śmielej poczynają sobie w miejskim zgiełku: niezależnie od pory dnia czy nocy łatwo dostrzec, jak przebiegają ulice i chodniki, a w poszukiwaniu pożywienia penetrują trawniki i śmietniki.
- Ich widok powoli już przestaje mnie dziwić. Bo dostrzegam je za każdym razem, gdy wychodzę na spacer z psem - Maliną. Ona natychmiast zaczyna się nakręcać, gdy tylko poczuje szczura - opowiada pan Daniel, nasz Czytelnik (zastrzegł anonimowość nazwiska). - Dlatego jestem w stanie stwierdzić, że szczurów jest coraz
...