Po tym, gdy Sąd Rejonowy w Szczecinku po kilku latach procesu skazał Grzegorza Bielawskiego, byłego prezesa stowarzyszenia „Pogotowie dla zwierząt" na 8 miesięcy więzienia za kradzież koni, znowu wybuchła dyskusja na temat działalności tzw. organizacji prozwierzęcych. Niejako przy okazji okazało się, że sprawa jest znacznie poważniejsza i nie dotyczy tylko dobrostanu czworonogów, ale przede wszystkim granic wolności, poszanowania własności prywatnej, a właściwie jej braku i - przede wszystkim braku kompetencji i profesjonalizmu konkretnych policjantów, prokuratorów i urzędników państwowych. Okazało się bowiem, że w bezprawiu uczestniczyły także instytucje państwa, w tym policja i prokuratura.
Z pewnością nie byłoby wspomnianego wyżej wyroku skazującego, gdyby nie upór i determinacja właściciela ukradzionych zwierząt ze Stajni „Kowalski" w miejscowości Komorze, koło Bornego Sulinowa w powiecie szczecineckim. Udało nam się porozmawiać o wydarzeniach sprzed prawie pięciu lat z Gabrielem Kowalskim.
– 29 maja 2021 roku akurat w stajni w Komorzu nie było właściciela, czyli mnie – opowiadał Gabriel Kowalski. – Pojechałem wówczas bryczką, by obsłużyć wesele. W tym czasie w stajni pojawił się pan Grzegorz Bielawski, pani Krystyna Kukawska z Fundacji Łaska Pańska, był też pan Owczarek oraz pani Cabańska, która podawała się za lekarza weterynarii, co jak się okazało – było nieprawdą, a która później przez sąd w Mińsku została skazana. Bielawski przyjechał w asyście policji z Bornego Sulinowa. Policja w ogóle nie wiedziała, o co chodzi. Kiedy stajenny do mnie zadzwonił z informacją o tym, co się dzieje, wykonywałem swoje obowiązki związane z obsługą wesela. Nie mogłem zostawić gości weselnych… W stajni byłem dopiero po godzinie. Po koniach nie było już śladu. To była dobrze przygotowana akcja. Bielawskiemu jednego nie można zarzucić, że nie posiada talentu w tej dziedzinie… – dodał.
Odpowiedzialnością za przywłaszczenie koni ze Stajni w Komorzu obarczona została też Patrycja D. z „Pogotowia dla zwierząt”. Bielawski miał już wówczas zakaz działalności i pełnienia funkcji w organizacji. Odium spadło na nią. Sąd skazał ją na ograniczenie wolności na okres 8 miesięcy (prace społeczne) i zapłatę na rzecz Gabriela Kowalskiego – 40 tys. złotych.
...