W sztuce jedni odkrywają swoje powołanie bardzo wcześnie, inni potrzebują na to czasu. Jerzy Dobrzyński ze Stargardu należy do grona tych twórców, których talent dojrzewał stopniowo. Po raz pierwszy sięgnął po ołówek jako czternastolatek, dziś jego prace wzbudzają ogromne uznanie.
Źródeł jego pasji należy szukać w dawnych książkach. Szczególne znaczenie miały stare, poniemieckie wydawnictwa pełne misternych rycin. To właśnie one rozbudziły wyobraźnię przyszłego artysty i sprawiły, że sam postanowił spróbować swoich sił.
- To mnie wtedy zainspirowało i bardzo zafascynowało - mówił 27 marca podczas wernisażu w siedzibie BRAMY Stargardzianin.
Choć z biegiem lat eksperymentował także z innymi technikami, między innymi z akwarelą, najbliższy pozostał mu rysunek. Farby wodne pojawiają się w jego twórczości sporadycznie. Sam przyznaje, że choć lubi tę formę, nie daje mu ona takiej swobody jak praca ołówkiem czy piórkiem. Właśnie w rysunku może w pełni wykorzystać swoją dokładność i cierpliwość.
Każde dzieło wymaga od niego wielu godzin pracy. - Nad jednym rysunkiem potrafię spędzić
...