Niektórzy deweloperzy reklamują podziemia nowych budynków jako bezpieczne schronienie, w rozmowach pada słowo schron, na ścianie wisi certyfikat. W rzeczywistości jednak jest to najczęściej zwykła piwnica z nieco mocniejszym stropem. Okazuje się, że polskie przepisy pozwalają już dziś wbudować w nowy blok mieszkalny prawdziwy schron na poziomie tych, w jakich chronią się Finowie, za dopłatą rzędu 2 proc. ceny mieszkania w przeliczeniu na osobę. Okazuje się jednak, że zamiast schronu można oferować klientom - poczucie bezpieczeństwa za dużo mniejszą cenę.
- Najpierw był greenwashing. Teraz mamy safetywashing - komentuje Piotr Jarosz, przedsiębiorca i ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa.
Słowo greenwashing weszło do języka, bo nazwało coś, co każdy z nas zna ze sklepowej półki. Firma umieszcza na opakowaniu zielony listek, klient kupuje produkt w przekonaniu, że jest przyjazny środowisku i nikt przy tym nie kłamie wprost. Cały trik polega na tym, że kupujący nie wie. co ten listek naprawdę oznacza, a czego nie obejmuje.
Od kilkunastu miesięcy, odkąd weszły w życie nowe przepisy o
...(CK)