Od środy (1 lipca) pasażerowie szczecińskiej komunikacji miejskiej muszą aktywować bilety kupione w aplikacjach mobilnych poprzez zeskanowanie kodu QR lub wpisanie numeru pojazdu. Pierwszego dnia obowiązywania nowych zasad nie brakowało pytań i wątpliwości. Rozwiązanie, wprowadzone już w innych miastach w Polsce, u nas wzbudzało mieszane uczucia jeszcze zanim faktycznie zaczęło obowiązywać. Dziś nadal, jak pokazują opinie pasażerów, zdania co do nowego sposobu kasowania biletów są podzielone.
Nowy sposób aktywowania biletów mobilnych wszedł w życie 1 lipca. Procedura nie jest skomplikowana - bilet w jednej z dostępnych aplikacji mobilnych możemy zakupić znacznie wcześniej. Staje się on ważny dopiero po zeskanowaniu kodu lub wpisaniu numeru pojazdu. Nalepki z kodami znajdują się w kilku miejscach w pojazdach - przy drzwiach, na szybach, nad wejściem do pojazdu oraz blisko kabiny motorniczego. Są dość duże i wyraźne. W momencie zakupu biletu na ekranie telefonu pojawia się komunikat: „Zeskanuj kod QR". Wtedy bilet staje się ważny.
Jak podaje ZDiTM, pasażerowie muszą dokonać aktywacji niezwłocznie po wejściu do pojazdu – samo kupno biletu nie czyni go ważnym. W momencie kontroli bileterzy będą blokować zakup i aktywowanie biletów w danym pojeździe. Co więcej, próba aktywowania biletu poprzez wpisanie numeru taborowego niezgodnego z numerem pojazdu, którym porusza się pasażer, będzie widoczna dla kontrolerów i będzie podstawą do wystawienia mandatu.
Środowy poranek był spokojny, jeśli chodzi o liczbę pasażerów w komunikacji kursującej przez centrum (plac Rodła, plac Grunwaldzki, plac Szarych Szeregów etc.) i zeskanowanie biletu w takich warunkach nie sprawiało większych trudności. Pasażerowie obawiają się jednak, że komplikacje mogą pojawić się w momencie znacznie większego natężenia ruchu, na przykład w godzinach szczytu czy po zakończeniu wakacji i powrocie uczniów do szkół.
– Kasowałyśmy bilet razem z córką. Szczerze, z wózkiem i dzieckiem łatwo nie jest. Zanim się zabezpieczy wózek, chwila mija. W tłumie nie wyobrażam sobie, jak córka sobie poradzi, zwłaszcza jeśli w tym samym momencie do pojazdu wejdą kontrolerzy – martwi się jedna z pasażerek linii nr 5.
– Prawdziwym testem będą godziny szczytu, tak koło 14.00-15.00, na przykład na placu Rodła. Na jednym przystanku jest 6-7 linii tramwajowych i autobusowych, mnóstwo ludzi, fala wsiadających i wysiadających, wszystko w dużym tempie i pośpiechu – zauważa pan Zbigniew.
...