Jedna z kobiet uwiązała dwa koty na krótkiej parcianej taśmie i zamknęła w niewielkiej wnęce w ścianie, głodziła. Druga - wyjechała na Islandię, co miesiąc przesyłając po 10 zł na karmę dla psa, którego zostawiła na rok samego w domu. Zwierzęta są już bezpieczne, odebrane interwencyjnie przez inspektorów szczecińskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Do szczecińskiego TOZ dotarły kolejne zgłoszenia o cierpieniu zwierząt. Nietypowe o tyle, że w obu przypadkach to kobiety - jak się okazało - urządziły piekło bezbronnym „braciom mniejszym".
Ból i głód w schowku na pralkę
Gdyby nie zdjęcia, nawet inspektorom TOZ byłoby trudno uwierzyć, że ktoś może być aż tak okrutny. A jednak… Dla Lei i Leo całym światem była ciemna zamykana wnęka w ścianie. Oba kociaki były w niej przetrzymywane uwiązane na krótkiej parcianej taśmie. Przywiązane wzajemnie do siebie i do podłogi. Przy pustych miskach i cuchnącej wypełnionej odchodami kuwecie.
- Szokująca sprawa. Młode, może 2-3-letnie, koty spotkało takie zło. Były zamykane we wnęce na pralkę, którą właścicielka dodatkowo
...