Byli ze sobą blisko przez kilka ostatnich lat. Oboje łączył nie tylko wspólny pobyt w ośrodku terapii uzależnień i opieka nad jej synem. Lecz także powrót do nałogów i późniejsza włóczęga: alkohol, narkotyki, kolejne meliny. Jednak w sądzie - jako oskarżonej o zabicie człowieka - już jej nie kojarzył, nawet nie rozpoznał.
W szczecińskim Sądzie Okręgowym odbyła się 19 stycznia kolejna rozprawa w procesie Joanny G., oskarżonej o popełnienie zbrodni. Kobieta miała zabić mężczyznę, który ją przygarnął na noc - gospodarza meliny, w której spędziła ostatnie godziny wolności.
- Słyszałam jak pani krzyczała i leciały meble. Najpierw to było: „Jestem, k…, głodna". Potem: „I co teraz, k…, i co teraz". Słychać było kilka kroków, a po nich już tylko ciszę - wspominała jedna z mieszkanek budynku przy ul. Marynarzy w Świnoujściu, gdzie w lokalu na piętrze - w nocy z 25 na 26 lipca ub. roku - został zamordowany Paweł M.
Procesowy świadek - Magdalena R. - pracowała za granicą. Do domu - mieszkania piętro wyżej niż to, w którym doszło do morderstwa - powracała więc co pewien czas.
- Jak
...