Czwartek, 01 października 2026 r. 
REKLAMA

Nowa „Lalka”, czyli goły zadek na balu

Data publikacji: 01 października 2026 r. 20:04
Ostatnia aktualizacja: 01 października 2026 r. 20:04
Nowa „Lalka”, czyli goły zadek na balu
Stanisław Wokulski (Tomasz Schurchardt) ma obsesję na punkcie Izabeli Łęckiej (Sandra Drzymalska), ale trudno zrozumieć, skąd się owa obsesja wzięła.  

W „Lalce” w reżyserii Pawła Maślony atrakcja atrakcję pogania: są wybuchy, są gwałty, jest naćpana, pobita i uprawiająca seks Izabela Łęcka, są wiązanki bluzgów, które zawstydziłyby ubeków z „Psów” Władysława Pasikowskiego, jest kolorowa menażeria alkoholików i degeneratów, jest nawet zakonnica z wąsem. Ilość strzałów dopaminowych, jakie dostaje widz, powinna się zgadzać. A jednak… A mimo to… Cóż, to nie działa, i to wcale nie dlatego, że Netflixowa „Lalka” ma niewiele wspólnego z powieścią Bolesława Prusa czy jest wręcz „Anty – Lalką”.

REKLAMA

Od razu to ustalmy. Klasyków można zdradzać. Klasyków zdradzać trzeba. Po to są. Dlatego Maślona rozmontowując wielbioną na wydziałach polonistycznych powieść i tworząc z rozrzuconych klocków nową, autorską konstrukcję, zrobił coś, co jak najbardziej pochwalamy. Tylko błagam, obserwując ten demontaż, nie wypowiadajmy przy okazji frazesów, że taka operacja jest „niezwykle odważna” czy też „brawurowa”. Obalanie pomników, szydzenie z autorytetów, postmodernizowanie klasyki to we współczesnej popkulturze od dawna rutyna.

Rozliczamy więc reżysera nie z

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 83% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 01-10-2026

 

 Alan Sasinowski 
REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA