Podczas gdy w Zakopanem trwa kolejny sezon, w urzędniczych gabinetach ważą się losy jednej z największych mistyfikacji w historii polskiej kultury. Sprawa sprowadzenia do Ojczyzny rzeczywistych szczątków Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego) z ukraińskich Wielkich Jezior znowu nabiera tempa. Mało kto jednak wie, że serce walki o tę narodową sprawę bije dziś na polskiej Północy. Szczecin i Słupsk połączyły siły z Zakopanem, udowadniając, że pamięć o artyście może zjednoczyć. Badania antropologiczne i genetyczne z grudnia 1994 roku bezlitośnie obnażyły prawdę - w grobie na Pęksowym Brzyzku zamiast genialnego twórcy pochowano szczątki młodej kobiety. Od tamtego momentu symboliczna mogiła pozostaje pusta, a prawdziwe miejsce spoczynku artysty na Polesiu (obecna Ukraina) niszczeje.
Z inicjatywy Oddziału Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich pod Giewont ruszyła oficjalna akcja dyplomatyczna. Wnioski i wspólny List Intencyjny trafiły na biurka zakopiańskich instytucji: Urzędu Miasta, Muzeum Tatrzańskiego, Teatru Witkacego oraz
Ppłk dr Krzysztof Szczur, przewodniczący Komisji Rewizyjnej ZG Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, pełnomocnik ds. procedury interwencyjnej, współpracownik redakcji „Listów do żony” S.I. Witkiewicza.