Zdarza się, ale rzadko, że mieszanie kolorów, zwane czasem słusznie wyczuciem kolorów (i bardzo często – brakiem wyczucia), wychodzi niejako przez przypadek, to znaczy, że czynnik ludzki, w sensie talentu, niewielki ma wpływ na końcowy sukces. W przypadku Andrzeja Forysia, znanego i cenionego szczecińskiego artysty, grafika i rysownika jest zupełnie inaczej. Okazało się, że niemal przez całe życie skrywał talent, który mogliśmy docenić dopiero po jego śmierci.
Kolory jednak są jak dźwięki, bardzo łatwo je zepsuć, sfałszować, zanieczyścić. Doświadczamy tego niestety na co dzień na ulicach pełnych kolorystycznych nadużyć, a niekiedy efektów absolutnego kolorystycznego analfabetyzmu. Z barwami, tymi które pochodzą od farb artystycznych, jest jeszcze trudniej, bowiem posługiwanie się nimi wiąże się z opanowaniem warsztatu, przyswojeniem sobie tajemnej i zanikającej wiedzy o „mieszaniu kolorów” (a pochodzi ona w dużej mierze od doświadczenia starych mistrzów i własnego). Tym większe zaskoczenie, kiedy niespodziewanie odkrywamy niczym nie zmącone, zwłaszcza fałszem,
...