Od kilku lat trwa konflikt mieszkańca ul. Łąkowej z właścicielem Małego Młyna. Maciej Gawroński twierdzi, że organizowane w obiekcie wesela zakłócają życie jego rodziny. Właściciel hotelu odpowiada, że robi wszystko, by ograniczyć hałas, a mieszkańca oskarża o prowokowanie konfliktów. Sprawa trafiła już do różnych instytucji i sądów.
Mieszkaniec: Nie możemy normalnie żyć
- Zwracam się do redakcji z rozpaczą i poczuciem całkowitej bezsilności - napisał w liście do redakcji „Kuriera Szczecińskiego" Maciej Gawroński ze Stargardu.
Mężczyzna mieszka z rodziną przy ul. Łąkowej, w bezpośrednim sąsiedztwie dwóch hoteli, przy których funkcjonują sale weselne. Jak mówi, problem trwa od kilku lat i szczególnie daje się we znaki w weekendy, choć imprezy odbywają się również w tygodniu.
- Nasze życie od ponad 5 lat przypomina niekończący się koszmar - opowiada Maciej Gawroński, pokazując nam swoją posesję oddaloną o około 20 metrów od sali weselnej. - Nasza codzienność to brak snu, przewlekły stres i ciągłe wybudzanie naszej dwójki małych dzieci w wieku 1,5 roku i 4
...