Jedna z mieszkanek powiatu stargardzkiego opisała nam swoją trudną wizytę w Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej w Stargardzie. Jak relacjonuje, kilkanaście dni temu do szpitala zgłosiła się z silnymi bólami, które nie ustępowały mimo przyjmowania mocnych leków. Jedynym rozwiązaniem miały być zastrzyki przeciwbólowe. W poczekalni znajdowało się około dziesięciu osób. Jak podkreśla autorka relacji, nikt nie przyjeżdża do szpitalnej poradni z własnej woli, lecz z powodu nagłego pogorszenia zdrowia.
- W pewnym momencie lekarka przestała przyjmować pacjentów - wspomina wizytę w poradni. - Nie przekazano jednak żadnej informacji o przyczynie przerwy ani o tym, czy i kiedy lekarz wróci. Pacjenci pozostali bez wyjaśnień, zdezorientowani i cierpiący.
Dopiero przypadkiem dowiedzieli się, że lekarka została wezwana do stwierdzenia zgonu. Choć, jak zaznacza pacjentka, jest to sytuacja zrozumiała, zabrakło jednak podstawowej komunikacji i okazania szacunku wobec chorych czekających w kolejce.
- Personel powinien poinformować pacjentów, czy mają czekać, czy wrócić do domu - mówi
...