Wiedział, że to najlepszy specjalista. I ordynator. Pojechał więc do jego prywatnego gabinetu w Szczecinie, żeby się dostać na operację w publicznym szpitalu. Dał sobie wmówić, że jeśli nie przekaże 10 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Pomocy Transplantologii, to na zabieg będzie musiał czekać nawet cztery lata. Zrobił więc to, do czego przekonał go renomowany chirurg - główny oskarżony w procesie toczącym się w szczecińskim Sądzie Okręgowym.
Opłacana za gotówkę wizyta w prywatnym gabinecie ordynatora. Potem skierowanie na operację w publicznym szpitalu. Jednak nie tego rodzaju złej praktyki - powszechnej w realiach funkcjonowania polskiej służby zdrowia - dotyczy sądowy proces. Zarzuty korupcyjne odnoszą się przede wszystkim do rzekomego uzależniania przyspieszenia operacji w zamian za wpłaty - po 10 tysięcy złotych - na rzecz Fundacji Pomocy Transplantologii. Czyli procederu jaki miał „toczyć" Specjalistyczny Szpital im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie przez ponad dekadę: do 2019 r.
Proces odbywa się w szczecińskim Sądzie Okręgowym. Aktem oskarżenia zostało
...