Z dr hab. prof. AS Ewą FILIPOWICZ-KOSIŃSKĄ i dr hab. prof. AS Sylwią BURNICKĄ-KALISCHEWSKĄ z Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Sztuki w Szczecinie z okazji ukazania się książki „10-lecie wokalistyki w Akademii Sztuki" rozmawia Alan SASINOWSKI
- Właściwie to po co lokalnej społeczności wokalistyka?
Ewa Filipowicz-Kosińska: Jest takie powiedzenie: idź tam, gdzie słyszysz śpiew, tam dobre serca mają, bo wierz mi, ludzie źli - ci nigdy nie śpiewają. Dzięki śpiewowi stajemy się lepszymi ludźmi. Wyzwalamy w sobie dobre emocje, inaczej patrzymy na świat.
Sylwia Burnicka-Kalischewska: Jest też odpowiedź bardziej pragmatyczna. Wokalistyka była potrzebna Szczecinowi z bardzo prostego powodu - aby zatrzymać w mieście młodych zdolnych ludzi, tych, którzy kształcili się w szkołach muzycznych przy ul. Staromłyńskiej, a potem nie mieli gdzie doskonalić swoich umiejętności. Ja i pani profesor Filipowicz-Kosińska też skończyłyśmy placówkę przy ul. Staromłyńskiej. Nie miałyśmy możliwości studiowania w Szczecinie. Musiałyśmy wyjechać na studia. Trafiłam do Warszawy.
Ewa Filipowicz-Kosińska: A
...