On zatrzymuje się w progu. Onieśmielony. W dłoni trzyma biały kwiat. Dla niej. Czeka, bo dziewczyna właśnie podlewa podwórkowe kwiaty. Konewką sięga do rosnących najwyżej. Jest tak skupiona, że nie zauważa, jak wiatr muska jej zwiewną sukienkę. Nie wyczuwa też jego młodzieńczego spojrzenia. To historia o „Bolesławie Nieśmiałym", jaka się opowiada na murze jednego z podwórek przy ul. Bolesława Śmiałego.
Ojciec i trzech dorosłych synów - rodzina Dębowskich - kocha podróże. Nie tylko ze zdjęć p. Maćka, który świat zwiedza także jako producent telewizyjny, można by zrobić niejeden album. Chłoną kulturę odległych krajów, zbierają nie tylko wspomnienia, czerpią wiedzę i inspirację. Każdy na własny sposób korzysta z tych doświadczeń: czy jako manager w warszawskiej korporacji - jak p. Tomek, czy jako miejski konserwator zabytków - jak p. Michał.
Street art bez granic
– Każda z tych instalacji jest pewną spójną opowieścią. W pierwszej: mężczyzna podaje donicę z kwiatem chłopcu stojącemu na drabinie. W drugiej dziewczyna podlewa rośliny zawieszone na murze. Każda z tych historii wykorzystuje iluzję oraz realia zastane – opowiada Bogdan Dębowski, pomysłodawca muralu z podwórka przy ul. Bolesława Śmiałego w Szczecinie.
Postaci to rzeźby wykonane z brązu. Drobiazgowo, co do detalu, odzwierciedlające prawdopodobnie rzeczywiste postaci: ich postury, ubrania, fryzury, nawet narzędzia, jakimi się posługują.
Trzecią z inspiracji był kadr z Malezji, przedstawiający mural wykonany w stylu Banksy’ego na bramie wpisanej w szerszy kontekst zdegradowanego muru. Złudzenie jest absolutne: widzimy chłopca w kasku siedzącego na motorze. O ile on jest wytworem street artu, o tyle motor jest rzeczywisty, podobnie jak pozujący przy nim p. Maciek – w kontraście do innej, prostą kreską pociągniętej, bajkowej postaci.
...