Niedziela, 16 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Aktorzy schodzą ze sceny w ciszy. Wspomnienie o Henryku Gęsikowskim i Ninie Grudnik

Data publikacji: 16 sierpnia 2026 r. 18:12
Ostatnia aktualizacja: 16 sierpnia 2026 r. 18:12
Aktorzy schodzą ze sceny w ciszy.  Wspomnienie o Henryku Gęsikowskim i Ninie Grudnik
Henryk Gęsikowski, a obok niego Wiesław Łągiewka i Zbigniew Wilczyński w Minidramie w reż. Marty Łągiewki, Teatr Lalek „Pleciuga" (2024) Fot. Żaneta Juszczyńska  

Upalny, burzowy lipiec tego roku i niewieloma dniami oddzielona śmierć dwojga aktorów szczecińskiego teatru: Henryka Gęsikowskiego (1951-2026) i Niny Grudnik (1936-2026). Osobowości na scenie (nie bez kozery zaangażował ich u siebie Maciej Englert), choć jakże różnych, podobnie jak w życiu - ale ważnych dla życia kulturalnego Szczecina. A choć od lat nieobecnych na dużej scenie, wpisanych w jego historię wyraziście. Historię teatru, lecz nie tylko; oboje bowiem - każde na swój sposób - współtworzyli artystyczne oblicze miasta; jako osoby oryginalne, twórcze. Dla Henryka Gęsikowskiego - postaci charakterystycznej, rozpoznawalnej przez kolejne pokolenia widzów - teatr był zawsze bardzo ważny, a on sam należał do „teatralnej rodziny", do końca żył z myślą o nim i swoimi wobec niego planami; dla Niny Grudnik - odeszła w pięknym wieku lat 90., ale jej rodzinny teatr to byli też jej najbliżsi, własna rodzina, która zapisała się - i wciąż zapisuje - w historii sceny; jej mężem był przecież wybitny scenograf Jan Banucha, jej córką jest Katarzyna Banucha - kontynuatorka

REKLAMA
...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 93% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 14-08-2026

 

Artur D. LISKOWACKI
REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA