Czwartek 26 maja 2022r. 
REKLAMA

Mkną po szynach...

Aż trudno uwierzyć, ale na początku XX wieku tramwaj był symbolem amerykańskich miast. Być może składy lub pojedyncze wagony jeździłyby tam do dziś, lecz przeszkadzały lobby motoryzacyjnemu – wielkiemu koncernowi produkującemu auta, firmie oponiarskiej oraz producentowi ropy. Stało się to, co potem opisywane jest jako „wielki amerykański skandal tramwajowy”, „tajny program (anty)tramwajowy General Motors”. W efekcie tramwaje wylądowały na złomowiskach, a tory zniknęły z amerykańskich ulic.

Na szczęście nic takiego nie nastąpiło w Szczecinie, choć przypomnijmy, że elektryczne składy zniknęły z ulicy Wyszaka czy śródmiejskiego odcinka alei Wojska Polskiego. W okresie PRL brakowało pieniędzy na rozwój linii tramwajowych. W efekcie zadowalaliśmy się tym, co pozostawili przedwojenni tramwajarze. A że „elektryki” na szynach były w kraju nad Wisłą romantyczne – inspirowały tekściarzy. Tak powstała piosenka, ale o tramwajach wrocławskich (w kolorze niebieskim). Gdyby jednak zamienić barwy i miasta zaśpiewalibyśmy:

„Mkną po szynach czerwone tramwaje

Przez szczecińskich ulic sto

Tu przechodnia uśmiechem witają

Dzieci, kwiaty i każdy dom”.

Tak byśmy zanucili w kraju, w którym własny samochód był luksusem. Ten luksus oznaczał co najwyżej syrenkę lub warszawę, a za Gierka malucha lub dużego fiata. Ale szczęśliwie po latach tramwaj, który przecież wymaga przestrzeni – wydzielonych torowisk, sieci trakcyjnej, pętli, zajezdni itp., znów jest na topie, bo łapie się do elektromobilnej rewolucji, a właściwie zawsze był w jej awangardzie.

Cieszy więc w ostatnich latach rozwój tramwaju w Szczecinie. Po wybudowaniu linii na prawobrzeże modernizowane są kolejne skrzyżowania z torowiskami, powstają węzły przesiadkowe na Głębokiem i ul. Szafera, w planach jest linia do Mierzyna. Im więcej torów, tym mniej spalin.

Marek KLASA

Komentarze

Piotr Wójcicki
2020-08-12 12:11:01
Z tymi tramwajami w USA to nie do końca prawda. Owszem, nie ma co porównywać z Europą, ale nie jest też tak, że w ogóle zniknęły one z amerykańskich miast. W niektórych z nich linie likwidowano, a po latach zostały przywrócone. Dziś ten środek transportu jak najbardziej można zobaczyć np. w San Francisco, Oklahoma City, Tampie, Waszyngtonie, Atlancie... Często są to pojedyncze linie, ale nie oznacza to, że tramwajów w Stanach nie ma.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500