sobota, 07 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Rezerwuar tajnych prezentów

Rezerwuar tajnych prezentów

Wywietleń: 807

Już wiadomo, co nam zostało po hulankach warszawskiej konferencji bliskowschodniej. Kac. A mówiąc w oryginalnej wersji: Katz. Taki minister.

Kac i u nas ma wiele do gadania. Kiedyś zwykle w poniedziałek, ale teraz odzywa się cały tydzień.

* * *

Dalszy ciąg warszawskiego spotkania – w ramach V4, choć bez udziału Polski – odbył się w Jerozolimie. Że też nikomu nie przyszło do głowy, że skrót V4 to dość ryzykowna nazwa dla tzw. Grupy Wyszehradzkiej!

Rakiety V4 to była przecież „tajna broń Hitlera”.

Czyżby znów coś było na rzeczy?

* * *

Patrzenie, jak premier Netanjahu konferuje z premierem Orbanem (i zwie go nadzwyczajnym mężem stanu), miało w sobie coś przykro perwersyjnego.

Fukający na Polskę z lat II wojny premier Izraela czulił się z premierem kraju, który podczas tej wojny, za faszystowskich rządów Horthyego, rozwiązał problem z Żydami oficjalnie i państwowo, ładując ich wszystkich do wagonów.

A i Słowacy (też w Jerozolimie obecni) przeszli do historii (na paluszkach) jako ci, którzy też „swoich” Żydów dostarczyli III Rzeszy. Ba! Ich faszystowski rząd, za dostarczenie Żydów do obozów grzecznie niemieckim kolejom zapłacił.

To się nazywa kolej historii.

* * *

Patrick Timsit, aktor francuski żydowskiego pochodzenia, podczas ceremonii wręczania francuskich nagród filmowych, czyli Cezarów, do których nominowana była – jako film nie francuski – nasza „Zimna wojna” – błysnął dowcipem: „Nie znam Polski, mimo że wielu członków mojej rodziny tam pojechało, ale… Tam musi być nieźle, bo oni tam w pewnym sensie zostali”.

Podobno – i na szczęście – pyszny żart pana Timsita nie wywołał szczególnego rozbawienia gości gali Cezarów.

Ale może warto by francuskiemu dowcipnisiowi przypomnieć, że członkowie jego rodziny pojechali do Polski właśnie dzięki Francji – ówcześnie pod rządami marszałka Petaina – bo to ona ich tam wysłała.

* * *

Tymczasem my amerykanizujemy się śmiało i na wszystkich frontach.

Kocha USA władza (bo musi), lubi i szanuje (bo musi) opozycja.

TVP pokazała z dumą konferencję warszawską, która przynosi nam w świecie wstyd i kłopoty, a TVN kilka dni rozpływał się nad finałem Super Bowl, zaś uroczystość stulecia ambasady USA w Warszawie transmitował na żywo – równocześnie! – w obu swoich całodobowych programach (TVN 24 i TVN Bis).

W tym kontekście wymarzony Fort Trump może się stać (jeśli stanie) czymś podobnym do dawnego garnizonu w Legnicy.

* * *

Podkomisja do Pozarządowego Zbadania Katastrofy Lotniczej pod Smoleńskiem ma od pewnego czasu siedzibę przy ul. Kolskiej. W niedalekiej odległości od izby wytrzeźwień.

Miejmy nadzieję, że na efekt sąsiedztwa nie trzeba będzie już długo czekać.

* * *

Sprawy bieżące są, niestety, coraz mniej bieżące, bo leją się na nas – nieustannie – jak woda bieżąca z kranu, by nie rzec – rezerwuaru.

PiS ogłosiło właśnie program na eurowybory. Jeszcze więcej pieniędzy w nasze wory. Z naszych zresztą własnych worów wyjęte. A opozycja, zmuszona do licytacji, ogłosiła zaraz, że też do naszego wora sięgnie, żeby nam dać.

Casting na św. Mikołajów trwa.

* * *

Na razie wygrywa Prezes, który obiecuje, zanim jeszcze obieca Premier. To ludziom starszym słusznie i pięknie się kojarzy z czasem równie słusznie minionym, gdy lud swój o podarunkach (i rabunkach) pierwszy informował Pierwszy Sekretarz, a dopiero po nim Pierwszy Minister (tj. Premier).

Najładniej rzecz ujęła była Premier, która powiedziała, że Prezes daje Polakom „prezent”. Prezent od Prezesa! Czy może być zgrabniejsza fraza?

Po angielsku mówi się: Present perfect. I znaczy to tylko trochę co innego.

* * *

Podczas wyborów w Mołdawii niezależni europejscy obserwatorzy odnotowali masowe i skryte kupowanie głosów, co – jak wiadomo wszędy – podobno jest niezgodne z prawem. Nawet w Mołdawii… Też mają problemy ci Mołdawianie! Nie lepiej było ogłosić program wyborczy?

* * *

Mówiąc jednak serio. Oto po raz pierwszy w historii liczonej od roku 1989 (a i dużo wcześniej) polska władza nazywa swój program gospodarczo-wyborczy prezentem. I to od konkretnego człowieka.

Kiedyś zwało się to kultem jednostki.

Oczywiście nie tej, którą zwalczał rewolucyjny poeta Majakowski („jednostka – zerem, jednostka – bzdurą!”), bo to jedna tylko taka jednostka. Choć prawda, że dość licznie otoczona zerami.

* * *

W tym kontekście nie dziwi, że Jarosław Kaczyński nie zamierza poddawać się normalnym sądowym procedurom w sprawie swojego zdumiewającego udziału w działaniach spółki Srebrna, za to szczuje na swoich przeciwników prokuraturę, by podjęła działania „w interesie publicznym”.

Nie wiem nic bliższego na temat interesu Jarosława Kaczyńskiego i nie mam pojęcia, jak bardzo jest on (interes Jarosława, nie Jarosław) publiczny. Ale dziwnie mi się to kojarzy z Ludwikiem XIV – Królem, który (też) się uważał za Słońce – mawiał więc: „Państwo to ja”.

Ale król Francji miał wokół siebie Wersal, a prezes Polski – Wiejską.

Nomen omen. Choć też na literę W.

* * *

Patryk Jaki, wiceminister, rozmawiając z Moniką Olejnik o wieżowcach przy Srebrnej, mówił o austriackim biznesmenie Geraldzie Birgfellnerze per „pan Austriak”. Mówił to jako taki pan Polak, oczywiście.

ADL

Komentarze

Ouistorp
Najmocniejsze jest to ...[„jednostka – zerem, jednostka – bzdurą!”), bo to jedna tylko taka jednostka. Choć prawda, że dość licznie otoczona zerami.].... Należało tylko dodać. Był zwolennikiem idealistycznej rewolucji lutowej. Po rewolucji październikowej/listopadowej, jego poezję nadużywali nowi wodzowie. Strzelił sobie w łeb. (pardon; w głowę) Za swoje błędy hołdowania tłumom zapłacił śmiercią. Zresztą podobnie jak nasz Władysław Broniewski.Legionista (ten od "Bagnetu na broń"), ślepo kochał komunizm radziecki, mimo, że chleb jadał w kazamatach łubianki gorzki.
2019-03-06 21:45:51
:D
Potrafi Pan humor poprawić, proszę o więcej ! Pozdrawiam :)
2019-03-06 15:03:43

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu