sobota, 15 sierpnia 2020.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Pancerni w trampkach

Pancerni w trampkach

Wywietleń: 2755

Donald Trump idzie jak burza. Tak się mówi. Co brzmi wieloznacznie. Aż strach się takiej burzy bać, bo gdzie na nią piorunochrony? 

Żeby się więc nie bać, można się pobawić. Choćby językowo. A z czym się kojarzy Trump (czyt. tramp) w języku polskim? Wiadomo, z trampkami. Samo słowo wyszło wprawdzie ostatnio z użytku, ale trampki nie. Przeciwnie. Sportowe szmaciaki do wędrówki - choć w nowocześniejszych formach - wciąż są w modzie. 

Swoją drogą, pomyśleć, że tramp - polskie określenie przejęte z angielszczyzny na tułacza, wędrowca, właśnie, trampa - ucieleśnione pięknie przez Chaplina w postaci Charliego, wesołego i smutnego trampa - przybrało dziś taką postać. Postać Donalda Trumpa, kandydata na prezydenta USA! 

Widać taki tramp (trampek), jakie czasy. 

*

Inna rzecz, że „trump” po angielsku znaczy atut (m.in. w kartach). 

O atutach Trumpa - w grze o wyborcę amerykańskiego - niech się wypowiadają politolodzy. Już się zresztą wypowiadają, na ogół ze zdumieniem i grozą. Choć nie brak i takich, którzy uśmiechając się krzywo, zwracają uwagę na dziwną zbieżność: w Stanach Zjednoczonych górą Donald T. (Trump), i na czele Unii Europejskiej - też - Donald T. (Tusk). 

Mnie bliższe inne skojarzenia. Kto pamięta Leppera, ten też pewnie kojarzy. Rzecz w podobieństwie demagogi, ale i wyglądzie. Wprawdzie nasz Andrzej Lepper nie miał tupecika, jak ten amerykański, ale „zarzutka” też mu się zdarzała. A już udział solarium w podkreślaniu urody obu polityków jest niemal taki sam. 

*

OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) - instytucja skupiająca czołowe gospodarki świata - wyraziła oficjalną obawę o stan - a zwłaszcza niedaleką przyszłość - gospodarki polskiej. 

Głównym źródłem obaw jest brak równowagi między planowanymi wydatkami (wysokimi) a finansowym źródłem, z jakich je nasz rząd chce pozyskać. W tej drugiej sferze mało bowiem konkretów, a te jedyne - podatek bankowy i podatek od handlu (wciąż opracowywany, bo w pierwotnym projekcie pełen błędów) - na rozliczne wydatki nie wystarczą. Uszczelnienie VAT i CIT? Oby się powiodło. Ale nawet jeśli, nie daje to żadnej gwarancji co do kwot.

Na pytanie, czy rząd PiS ma pieniądze na sfinansowanie swych wyborczych obietnic, najlepsza byłaby więc pewnie odpowiedź ze słynnego przedwojennego skeczu „Sęk”, będącego szlagierem kabaretu „Dudek”. Dziewoński pyta: - Masz pieniądze? - Michnikowski odpowiada: - Mam… mieć.

*

Minister Piotr Gliński, komentując w „Kropce nad i” wyrzucenie z Programu III PR Jerzego Sosnowskiego - za którym gremialnie wstawili się koledzy dziennikarze radiowej „Trójki”, ale też masowo jej słuchacze, rzekł z obrzydzeniem i lekceważeniem, że przecież nic się nie stało, bo Sosnowski znany jest ze swych „lewicujących” przekonań. 

Nie wiem, z jakich przekonań znany jest ministrowi J. Sosnowski. Ja znam go przede wszystkim jako pisarza. Może warto, żeby od tej strony poznał go i minister, od kultury podobno. Swoją drogą, tak się złożyło, że pierwsza eseistyczna książka Sosnowskiego - zbiór szkiców „o literaturze i wątpieniu” - zwie się - nomen omen - „Śmierć czarownicy!” (Wydawnictwo Literackie, 2016).

Abstrahując jednak od tego, czy uznać Sosnowskiego za „czarownicę”, którą ktoś chce rozpalić stos - bo tu bym rzekł: bez przesady! - bardzo mi się nie podoba założenie, że pretekstem do zwolnienia dziennikarza z pracy mogą być jego poglądy. Jakiekolwiek. 

*

Senator PiS Michał Potoczny, zapytany przez „Gazetę Wyborczą” drogą mejlową, jak i inni posłowie i senatorowie pracujący przy ul. Wiejskiej - czy skorzysta z programu „500+”, odpowiedział elegancko: „Won z mojej skrzynki!”.

„Wyborcza” się dziwi i tłumaczy z powagą, że zapytać miała prawo, bo wybrańcy Suwerena są osobami publicznymi, więc Suweren też ma prawo wiedzieć, jak wybrańcy postępują, wprowadzając w życie swe polityczne projekty.

A przecież nie powinna ani się dziwić, ani niczego tłumaczyć. Przecież senator Potoczny użył tylko mowy… potocznej. A że to mowa rynsztokowa? No cóż, od potoku do rynsztoka nie tak znów daleko. I oba są wartkie. 

*

Michał Ogórek - pisząc, że TVP wraca do starych programów z PRL, tylko w nowym, słusznym wydaniu - wieszczy, że telewizja publiczna nakręci też własną wersję pewnego serialu. Teraz będzie się on zwał: „Czterej pancerni i PiS”.

Niestety, Ogórek nie śpiewa, kim by mieli być owi „czterej pancerni”. Zaryzykuję własne typy, najbardziej pancerne, ale i najbardziej widowiskowe: J. Kaczyński, A. Macierewicz, J. Brudziński, Z. Ziobro. 

Tylko kto miałby być w tym filmie Marusią?! Ruda jest wprawdzie (istny „Ogoniok”!) Elżbieta Rafalska. Ale zważywszy na bojowe predyspozycje, może lepsza by była Beata Kempa?

Komentarze

Czytelnik
Poziom, poziom! Kurierze ty mój kochany, trzecie, czy może nawet już czwarte pokolenie z nami będący, dlaczego tak niski poziom tolerujecie na swych łamach: tam Pan Twardochleb poraża głębią. Tu głąb twardym (do czytania) chlebem liter i znaków przystankowych o niestrawność przyprawia. A młodzi jak opuszczali nasz kraj, tak nadal to robią.
2016-03-31 12:26:22
Jarun
D J. Trump z pochodzenia Niemiec nazywał się Drumpf (trumf-atut) i zmienił nazwisko na angielsko brzmiące. Trump oznacza też kapitalny człowiek (wspaniały, bogaty). Podobnie pan Liskowacki mógłby zmienić nazwisko na Fox-terier...nomen omen.
2016-03-31 09:35:07
huabinus
bardzo odżywcze spojrzenie pana redaktora chcemy poprawy i zmian aby było jak dawniej,a to ze zamieniamy sie w kraik polkolonialny,ze zamiast jak Poludniowa Korea bo ja mam taka ambicje rownamy do Urugwaju gdzie prezydent jezdzi bez obstawy na rowerze i emerytury maja tylko panstwowi urzednicy i wojsko.
2016-03-31 06:42:58
Jakób
Jak widać, nie każdy "gość" jest w stanie zrozumieć felietony pana Redaktora ADL. Albo nie mieści mu się w głowie, że można "krytykować" jego ulubioną opcję polityczną. Za PRL-u było takie powiedzenie: "Atakując towarzysza X atakujecie partię!". Pan Redaktor pisze, że "trump" w j. angielskim znaczy atut. Nie wiem, czy będzie atutem USA, jeżeli Trump zostanie ich prezydentem. Naszym prezydentem został Andrzej Duda. W języku hiszpańskim, używanym przez ponad 650 milionów ludzi, "duda" znaczy wątpliwość, zwątpienie, niezdecydowanie. Nie wiem, co sobie ci ludzie myślą dowiadując się, że w Polsce "rządzi" niezdecydowanie. Wiem za to, że w Polsce coraz więcej ludzi ma "wątpliwości" co do swojego wyboru. W języku angielskim nie ma słowa "duda" - jest "dud". Co ono znaczy w naszym języku nie będę pisał - niech każdy sam sobie sprawdzi. Jeśli chodzi o ministra Glińskiego to można powiedzieć, że jest on ministrem "lewitującym" - lewituje w oparach nonsensu pomiędzy ignorancją a arogancją machając w ręku rózgą cenzury.
2016-03-30 22:40:00
Gościówa
"Jak nie Kaczyński to Trump" - dziwnym trafem są to obecnie ludzie z tzw. parciem na szkło. Trudno o nich nie pisać, zwłaszcza gdy wygadują różne głupoty. "szkoda ze pan nie krytykował rządzących którzy kradli przez tyle lat mamiąc społeczeństwo zielona wyspą. Widocznie panu wystarczy ciepła woda w kranie." - Uwielbiam taką pokrętną logikę:"Co się pan czepia, że mam dziurawe spodnie? Pan miał tydzień temu dziurawe skarpetki!" A tak w ogóle to radzę zajrzeć do archiwum bloga, jeżeli się panu wydaje, że autor tylko PiS krytykuje. "Z tygodnia na tydzień coraz bardziej żal czytać pana felietony." - Proszę się przerzucić na teksty red. Ławrynowicza. Je żal czytać z linjkę na linijkę. Co kto lubi.
2016-03-30 18:40:29
gość
Z tygodnia na tydzień coraz bardziej żal czytać pana felietony. Jak nie Kaczyński to Trump, szkoda ze pan nie krytykował rządzących którzy kradli przez tyle lat mamiąc społeczeństwo zielona wyspą. Widocznie panu wystarczy ciepła woda w kranie.
2016-03-30 14:17:20

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu