Deficyt budżetowy Szczecina wzrośnie o 211 mln zł, do 451 mln zł. Wydatki wzrosną o ponad 304 mln zł. Tak zdecydowali we wtorek szczecińscy radni.
Pieniądze mają sfinansować ważne miejskie inwestycje – także te drogowe.
– Można śmiało zadłużać miasto do oporu – ironizował Krzysztof Romianowski, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości.
I przedstawił kilka poprawek swojego klubu. Postulował zwiększenie o 100 tys. wysokości stypendiów dla uczniów zdolnych, zwiększenie dodatku dla wychowawców w szkołach o 100 zł oraz wynagrodzenia pracowników administracyjnych i technicznych szkół i pracowników magistratu o 200 zł.
Skarbnik Dorota Pudło-Żylińska stwierdziła, że klub PiS nie wskazał źródeł finansowania tych zmian, więc nie można ich przyjąć.
– Zadłużenie Poznania i Gdańska jest mniejsze, a oba miasta mają lepszy rating niż Szczecin – zwrócił uwagę Maciej Kopeć (PiS). – Na samorządy będą wpływały negatywne skutki związane ze stanem budżetu państwa.
– Najważniejsze dla mnie jest to, że pieniądze są kierowane na inwestycje, nie na bieżące wydatki, na inwestycje, które dają miejsca pracy, które dają podatek – argumentowała Urszula Pańka (KO). – Porównania do Poznania i Gdańska muszą brać pod uwagę nasze położenie, powierzchnię. Inwestycje w infrastrukturę sportową, kulturalną są gwarancją tego, że Szczecin jest atrakcyjnym miejscem do życia.
(as)