Nie pierwszy raz usiadł za kierownicą pod wpływem narkotyków. Tym razem rozpędził samochód do 130 km/h, zamknął oczy i... dosłownie rozjechał idącą chodnikiem rodzinę. Prokuratura uznała, że mężczyzna posłużył się autem jak bronią - oskarżyła o dokonanie potrójnego morderstwa, usiłowanie czwartego „w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie". Za co grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności, niezależnie od innych czynów, o jakich popełnienie również został oskarżony.
Choć do tragedii doszło przed blisko trzema laty - tuż przed wigilią - w Międzyzdrojach, to proces sprawcy rozpoczął się w szczecińskim Sądzie Okręgowym dopiero teraz (27 maja). Oskarżony o potworną zbrodnię Patryk F., odpowie również za kierowanie samochodem pod wpływem środków odurzających i psychotropowych (w tym alfa-PiHP oraz MDMA) oraz ich posiadanie, a także za zniszczenie innego samochodu (w śledztwie zeznał, że szkody dokonał na zlecenie, za które otrzymał 1,5 tysiąca złotych - przyp. aut.).
Na rozprawę został doprowadzony w kajdankach, ze skutymi rękoma i nogami. Ubrany na czarno, spokojny. Elektryk z wykształcenia, rozwodnik, ojciec dwójki dzieci. Urodzony w Tczewie, a przed zatrzymaniem zamieszkały z konkubiną w Świnoujściu. Obecnie lat 38. Przeciętny jak „banalność zła", przed którą przestrzegała filozofka Hannah Arendt.
Tuż po rozpoczęciu rozprawy, oskarżony wniósł o wyłączenie jawności postępowania. Wniosek uzasadnił głównie dobrem swego małoletniego syna. Dopiero w dalszej części powołał się na dobro - jak to ujął - „dziewczynki, która straciła rodziców". Sąd wniosku nie uwzględnił: z uwagi na szczególne okoliczności sprawy.
Dnia 23 grudnia 2023 r., około godz. 18, na ul. Dąbrówki w Międzyzdrojach stracili życie Anna i Tomasz W. oraz ich syn Piotr. Tragedię cudem przeżyła tylko córka - Aleksandra. Sprawca nie dał spacerującej rodzinie żadnych szans. Brał sterydowe zastrzyki oraz ćpał od tak wielu dni, że nawet nie pamięta. Pod ich wpływem nie pierwszy raz wsiadł za kierownicę i rozpędził swoje Audi A4 - bez ważnych badań technicznych i ubezpieczenia OC, za to z kokainą oraz mieszankami innych twardych substancji odurzających i psychotropowych w bagażniku - do prędkości 130 km/h. Według aktu oskarżenia, widział idącą chodnikiem rodzinę. Ale zamknął oczy i... Na nich najechał: „nie wykonując żadnych manewrów obronnych". Na skutek uderzenia mama, tata i syn zginęli na miejscu („doznali rozległych urazów wielonarządowych, skutkujących śmiercią").
Sprawca zdołał uciec z miejsca tragedii. Jednak został zatrzymany tuż po niej. Poddany wnikliwym badaniom i obserwacji. Uznany poczytalnym. Może więc ponieść świadome konsekwencje popełnionej zbrodni - tzw. zabójstwa drogowego.©℗
Arleta NALEWAJKO