Jest psem idealnym, a zarazem... niewidzialnym. Nikt nie chce dostrzec, że za posturą olbrzyma kryje się kraina łagodności i przylepa, która nie zdaje sobie sprawy z własnej potęgi i mocy. Mowa o Dżekim, który po śmierci opiekuna trafił do schroniskowego boksu.
Jest rezydentem szczecińskiego „Zwierzęcego Zakątka" od listopada ub. roku. Długo za długo, jak na przylepę, która najchętniej stale trzymałaby się blisko człowieka.
- W pierwszej chwili jest odrobinę nieśmiały, wręcz zawstydzony. Ale już chwilę później najchętniej wszedłby człowiekowi na kolana. To pies o ogromnym sercu, który najbardziej na świecie lubi wtulać się w ludzi. Albo przynajmniej położyć swój wielki łeb na kolanach opiekuna - o Dżekim opowiadają jego schroniskowi opiekunowie. - Na spacerach trzyma się blisko nogi. Nie ciągnie smyczy, bo z zainteresowaniem obwąchuje wszystko, co mija po drodze. Na psy nie zwraca uwagi, a koty go bardzo ciekawią. Natomiast samochody budzą w nim pewien niepokój, który w sobie łagodzi szukając psychicznego wsparcia w swoim przewodniku.
Dżeki to dostojny dziewięciolatek o lekko posiwiałym pysku. W dobrej kondycji i zdrowiu, zaszczepiony i wysterylizowany, a więc do wzięcia na już i na zawsze. Będzie wspaniałym kompanem dla czułego i odpowiedzialnego człowieka. Czeka na niego w schroniskowym boksie nr B-24.
Osoby, które zechciałyby przygarnąć tego psiaka (372/25) w sile wieku - lub jakiegokolwiek innego bezdomniaka - są proszone o kontakt ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie (ul. Zwierzęcy Zakątek 1, tel. +48 91 48 70 281, e-mail: schronisko@schronisko.szczecin.pl).
Placówka jest czynna codziennie, od poniedziałku do soboty, w godzinach 8-16. Uwaga: przed każdą adopcją obowiązują minimum dwa spacery zapoznawcze oraz specjalna ankieta. Schronisko nie wydaje psów na łańcuch. Prosi o przemyślane adopcje.
* * *
Na naszych łamach prowadzimy cykl pt. „Weź mnie KURIEREM do domu”. Jest poświęcony schroniskowym zwierzakom. Znajdą w nim Państwo oferty adopcyjne tych, co za kratami przytuliska siedzą nie za własne winy. Z utęsknieniem czekając na swojego człowieka: niestety, czasem bezskutecznie, nawet latami. ©℗
(an)