Czwartek, 26 marca 2026 r. 
REKLAMA

Uhonorowani za walkę o wolność. Robili to pomimo strachu, pomimo represji

Data publikacji: 26 marca 2026 r. 12:28
Ostatnia aktualizacja: 26 marca 2026 r. 12:48
Uhonorowani za walkę o wolność. Robili to pomimo strachu, pomimo represji
Podczas uroczystości w Teatrze Polskim w Szczecinie kolejnych dziesięć osób dołączyło do grona Dam i Kawalerów Krzyża Wolności i Solidarności. Fot. Alan Sasinowski  

 "Strach był, ale jeśli się go przezwyciężyło, potem już nic nie było trudne", mówił jeden ze szczecińskich działaczy antykomunistycznej opozycji, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności, podczas uroczystości Instytutu Pamięci Narodowej w Teatrze Polskim. Wydarzenie zgromadziło Damy i Kawalerów Krzyża Wolności i Solidarności z naszego regionu. 

REKLAMA

- Musimy wyraźnie zaznaczyć, że po roku 1945 Szczecin i region stał się miejscem, gdzie osiedlali się ludzie, których wyrzucono z byłych Kresów Wschodnich, z województw północno-wschodnich II Rzeczpospolitej. Oni przynosili ideę wolności, niepodległości. Najpełniej ujawniła się w grudniu 1970 roku i podczas strajków roku 1971 roku w styczniu. Przywiązanie do polskości zmaterializowało się w postaci tego robotniczego powstania - mówił Karol Polejowski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, obecnie kierujący tą instytucją. - Potem mamy rok 1980, sierpień. Powstają struktury "Solidarności". Zostaje tu podpisane pierwsze z porozumień sierpniowych. Szczecin zajmuje niezwykle istotną rolę w kształtowaniu się Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" i późniejszej działalności antykomunistycznej. 

Specjalny list dla Szczecinian zaangażowanych w walkę komunizmem napisał prezydent RP Karol Nawrocki. Przeczytała go Marzena Kruk z IPN. Prezydent napisał: „Powiedzieli i pociągnęli za sobą innych – w przekonaniu, że w jedności siła. Nie zabrakło wśród nich robotników z Wybrzeża – na czele z twardymi, zdeterminowanymi ludźmi, jakimi byli szczecińscy stoczniowcy. Krwawa pacyfikacja protestów z Grudnia'70 nie tylko nie złamała ich ducha, lecz przeciwnie – wzmocniła wolę oporu przeciwko zbankrutowanej moralnie władzy".

Jan Mordasiewicz, jeden z Kawalerów Krzyża Wolności i Solidarności, wspominał, że zaangażował się w "Solidarność" w 1980 roku. Po ogłoszeniu stanu wojennego szukał kontaktu z podziemiem. Z czasem zdobył zaufanie kolegów walczących w konspiracji. 

- Druga strona też pracowała. Niestety przyszedł 1982 rok. Pamiętam, jak 16 września mnie zwinęli. Niektórych z nich znałem, widziałem, że mnie obserwują, wiedziałem, że zostaną aresztowany. No i stało się - relacjonował Jan Mordasiewicz. - To nie Polacy byli, to byli sługusy ruskich. To, co robili na przesłuchaniach, to była tragedia. Myślałem, że mnie zabiją. Szczęście, że pod celą spotkałem się z kolegą, który odbierał ode mnie ulotki. Widział, jaki jestem pobity. Nagłośnił to. Może dzięki temu żyję. Spędziłem w więzieniu trzy miesiące. Miałem bardzo dobrego adwokata, pana Romana Łyczywka. Niczego się nie bał. Ja się bardziej bałem niż on. Jestem mu wdzięczny. 

Dama Krzyża Wolności i Solidarności, współzałożycielka Stowarzyszenia "Grudzień '70 i Styczeń'71" Grażyna Adamska, opowiadała, że brała udział w protestach w grudniu roku 1970. A wtedy do niej i innych protestujących strzelano. Zaznaczyła, że wartości, które pchnęły ją do walki z komunizmem, wyniosła z domu, z katolickiej rodziny. Jej ojciec był w obozie koncentracyjnym, mamę wywieziono na roboty przymusowe do Trzeciej Rzeszy.

- Jestem dumna z tego, że nigdy nie podpisałam żadnej lojalki. Jestem dumna z tego, że wyrzucono mnie z pracy, i z tego, że miałam przyjaciół w "Solidarności", którzy mi wtedy pomogli - deklarowała Grażyna Adamska. - Jestem dumna z tego, że przyczyniłam się do przemian demokratycznych w Polsce. 

Podczas uroczystości w Teatrze Polskim w Szczecinie medalami uhonorowano dziesięć osób. Wśród nich znaleźli się: Grzegorz Stanisław Bieroń, Stanisław Bożek, Robert Grabosz, Kazimierz Zbigniew Łapczuk, Tadeusz Magoński, Witold Kazimierz Miłasiewicz, Roman Czesław Rogulski, Leszek Szczepan Rok, Kazimierz Sawko i pośmiertnie Teresa Torzeska (odznaczenie odebrał syn Rafał). 

Więcej na ten temat w „Kurierze Szczecińskim” i eKurierze z 27.03.2026 r.

Alan Sasinowski

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA