Tomasz Sakiewicz, prezes telewizji Republika, skomentował doniesienia Prokuratury Okręgowej w Szczecinie o tym, że wszczęła śledztwo przeciwko jego stacji. Dziennikarz zamieścił krótki film w mediach społecznościowych, w którym stwierdził tam, że Donald Tusk chce go przy pomocy ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego wsadzić do więzienia.
- Pod siedzibą Trybunału zaapelowałem do funkcjonariuszy o przestrzeganie prawa - przekonywał Tomasz Sakiewicz. - A nie po Tusk z Kierwińskim tu przyszli, by prawa przestrzegać. I to mogła być przeszkoda. Bo policjanci przejęli się tym, że mają prawa przestrzegać, a nie je łamać, w związku z tym może było za mało rannych, za mało zatrzymanych, może scenariusz miał być inny, może Święczkowski miał być w kajdankach, nie wiem, jakie był plany. Jedno jest pewne. Jeśli w czymś przeszkodziłem, to w łamaniu prawa, bo apelowałem, by prawa przestrzegać. I za to będę ścigany.
Dziennikarz zaprosił swoich sympatyków do Szczecina, gdyby był tym przesłuchiwany. Puentował, że Szczecin jest blisko granicy niemieckiej, a Tuskowi „to zawsze sympatyczniej”.
W piątek dowiedzieliśmy się, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstw na szkodę funkcjonariuszy policji oraz premiera przez telewizję Republika. Chodzi o materiały tej stacji poświęcone protestom pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Śledczy skupiają się na 16 października. Wtedy pod Trybunałem było szczególnie gorąco, a policjanci po pościgu zatrzymali jednego z uczestników protestu, Piotra W.
Będą badane trzy elementy tego zdarzenia.
- Pierwszy z czynów dotyczy podejrzenia popełniania przestępstwa wobec funkcjonariuszki policji poprzez nawoływanie do ujawnienia informacji o jej życiu osobistym w tym celu, aby zagrozić jej bezpieczeństwu - powiedziała podczas konferencji prasowej prok. Julia Szozda, rzecznik prasowa PO w Szczecinie. W piątek prokuratura tego nie potwierdziła, ale najprawdopodobniej chodzi o policjantkę, która uczestniczyła w zatrzymaniu Piotra W. - Drugi czyn dotyczy umieszczania pasków w programie telewizyjnym oraz wypowiedzi reporterów, które w sposób obiektywny mogłyby poniżyć bądź znieważyć funkcjonariuszy policji, którzy zabezpieczali to miejsce, oraz prezesa rady ministrów. Ostatni z czynów objętych śledztwem dotyczy gróźb karalnych do funkcjonariuszy z policji w takim celu, aby odstąpili od czynności służbowych.
Za pierwszy czyn grozi do 3 lat więzienia, za drugi - do 2, za trzeci - do 3.
Prokurator dodała, że jako że śledztwo jest świeże, na razie nie można określić, czy dziennikarze Republiki będą przesłuchiwani. Póki co śledztwo toczy się w sprawie, nie przeciwko komuś. Zazwyczaj punktem wyjścia jest przesłuchanie pokrzywdzonych, czyli w tym przypadku policjantów.
- Zawiadomienie o przestępstwie złożył minister spraw wewnętrznych i administracji - dodała prok. Julia Szozda. ©℗
Alan Sasinowski