poniedziałek, 28 maja 2018.
Strona główna > Wiadomości > Szczeciński urbex

Szczeciński urbex

Szczeciński urbex
Data publikacji: 2018-04-26 23:20
Ostatnia aktualizacja: 2018-04-27 16:34
Wywietleń: 1624 324848

Szczecin jest miastem bogatym w poprzemysłowe miejsca. Jednak ze względu na brak chętnych, którzy mogliby wykorzystać ich potencjał, do dziś są opuszczone.

W fabryce sztucznego jedwabiu przed wojną pracowało więcej ludzi niż mieszkało w samych Żydowcach. Chętnych do pracy nie brakowało – przyjeżdżali z całej Polski. Obecnie to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w szczecińskim urbexie. To zagadkowe określenie oznacza eksplorację poprzemysłowych opuszczonych rejonów.

Budowę fabryki rozpoczął w 1901 roku hrabia Guido Henckel von Donnersmarck. Na początku zakład produkował jedwab celulozowy na niewielką skalę. Dwa lata później firmę rozbudowano i zaczęto produkcję włókna wiskozowego, które służyło do wytwarzania sztucznego jedwabiu.

Zniszczenia i grabieże podczas II wojny światowej spowodowały, iż fabryka podupadła. Przy odbudowie pracowało około 520 osób. W 1950 roku wznowiono produkcję jedwabiu sztucznego. Osiem lat później zaczęto wytwarzać kord – włókno syntetyczne używane do wzmacniania wewnętrznej warstwy opon samochodowych, stąd nazwa zakładu – Wiskord.

Pomimo „włókienniczej” historii fabryka kojarzona jest głównie z kasetami magnetofonowymi. Ich produkcja ruszyła w 1976 roku. Początkowo jakość nie była najlepsza, ale poprawiono ją w latach osiemdziesiątych – po wykupieniu niemieckiej licencji.

Niestety, po transformacji ustrojowej spółka zaczęła mieć problemy finansowe. W 2000 r. Wiskord upadł.

Znakiem rozpoznawczym fabryki był komin. To do dziś najwyższa budowla w Szczecinie mierząca aż 250 metrów – aktualnie wykorzystywana w radiokomunikacji (anteny sieci telefonicznych). Rok temu padł też pomysł, aby wieżę wykorzystać do skoków ekstremalnych.

Najciekawsza historia byłej fabryki związana jest z pewną, tajną operacją Straży Granicznej. Podobno w połowie lat dziewięćdziesiątych spalono tam kilkanaście ton haszyszu przechwyconego na granicy w przeciągu zaledwie kilku lat. Po spaleniu narkotyku stwierdzono, że brakuje… 5 kilogramów. Dwóch pracowników Wiskordu miało wygrzebać z popieliska część „towaru”.

Również na… prawobrzeżu, ale niemal w centrum, jest Łasztownia, miejsce, które na stałe wpisane jest w krajobraz miasta. Choć życie na wyspę powraca, to wciąż znajdziemy tutaj kilka opuszczonych budynków, których pilnują wartownicy. ©℗

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 26 kwietnia 2018 r.

 Tekst i fot. Karolina NAWROCKA

Szczeciński urbex Szczeciński urbex Szczeciński urbex Szczeciński urbex Szczeciński urbex Szczeciński urbex

Komentarze

Grest
Autora tego tekstu poniosła fantazja lub nie pamięta że przed wojną Szczecin był niemiecki i należało napisać że pracownicy przyjeżdżali z całych Niemiec.
2018-04-27 09:02:22
@Karolina Nawrocka
W fabryce sztucznego jedwabiu przed wojną pracowało więcej ludzi niż mieszkało w samych Żydowcach. Chętnych do pracy nie brakowało – przyjeżdżali z całej Polski....czy może pani redaktor rozwinąć myśl. Przed wojną, ale którą? Może miała pani na myśli stan wojenny 1981 ? Przed wojną ...z całej Polski !?
2018-04-27 08:51:56
Indi
Z tym haszyszem to prawda. Wiem rowniez ze potem tą szlake wysypali gdzies na droge i tam nawet ludzie znajdowali cale paczuszki. Wiem od znajomego ktory własnie znalazl
2018-04-27 08:09:00

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
17
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Za nami 4. Ekobieg
Różne odcienie filharmonii
Zwiedzanie z prezydentem
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”