czwartek, 03 grudnia 2020r.

Szczeciński urbex

Data publikacji: 2018-04-26 23:20
Ostatnia aktualizacja: 2019-08-19 09:57
Szczeciński urbex
 

Szczecin jest miastem bogatym w poprzemysłowe miejsca. Jednak ze względu na brak chętnych, którzy mogliby wykorzystać ich potencjał, do dziś są opuszczone.

W fabryce sztucznego jedwabiu przed wojną pracowało więcej ludzi niż mieszkało w samych Żydowcach. Chętnych do pracy nie brakowało – przyjeżdżali z całej Polski. Obecnie to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w szczecińskim urbexie. To zagadkowe określenie oznacza eksplorację poprzemysłowych opuszczonych rejonów.

Budowę fabryki rozpoczął w 1901 roku hrabia Guido Henckel von Donnersmarck. Na początku zakład produkował jedwab celulozowy na niewielką skalę. Dwa lata później firmę rozbudowano i zaczęto produkcję włókna wiskozowego, które służyło do wytwarzania sztucznego jedwabiu.

Zniszczenia i grabieże podczas II wojny światowej spowodowały, iż fabryka podupadła. Przy odbudowie pracowało około 520 osób. W 1950 roku wznowiono produkcję jedwabiu sztucznego. Osiem lat później zaczęto wytwarzać kord – włókno syntetyczne używane do wzmacniania wewnętrznej warstwy opon samochodowych, stąd nazwa zakładu – Wiskord.

Pomimo „włókienniczej” historii fabryka kojarzona jest głównie z kasetami magnetofonowymi. Ich produkcja ruszyła w 1976 roku. Początkowo jakość nie była najlepsza, ale poprawiono ją w latach osiemdziesiątych – po wykupieniu niemieckiej licencji.

Niestety, po transformacji ustrojowej spółka zaczęła mieć problemy finansowe. W 2000 r. Wiskord upadł.

Znakiem rozpoznawczym fabryki był komin. To do dziś najwyższa budowla w Szczecinie mierząca aż 250 metrów – aktualnie wykorzystywana w radiokomunikacji (anteny sieci telefonicznych). Rok temu padł też pomysł, aby wieżę wykorzystać do skoków ekstremalnych.

Najciekawsza historia byłej fabryki związana jest z pewną, tajną operacją Straży Granicznej. Podobno w połowie lat dziewięćdziesiątych spalono tam kilkanaście ton haszyszu przechwyconego na granicy w przeciągu zaledwie kilku lat. Po spaleniu narkotyku stwierdzono, że brakuje… 5 kilogramów. Dwóch pracowników Wiskordu miało wygrzebać z popieliska część „towaru”.

Również na… prawobrzeżu, ale niemal w centrum, jest Łasztownia, miejsce, które na stałe wpisane jest w krajobraz miasta. Choć życie na wyspę powraca, to wciąż znajdziemy tutaj kilka opuszczonych budynków, których pilnują wartownicy. ©℗

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 26 kwietnia 2018 r.

 Tekst i fot. Karolina NAWROCKA

Komentarze

Mapa Opuszczonych miejsc
2019-08-19 09:52:26
Gdybyście szukali opuszczonych miejsc w swojej okolicy polecam stronę desolate.zone
anra84
2019-07-15 14:58:15
Jeśli szukacie miejsc opuszczonych to sprawdźcie urbexy.pl
Siema jestem marek
2018-10-09 15:45:28
Fajne i ciekawe miejsca do eksploracji, przyda się
Grest
2018-04-27 09:02:22
Autora tego tekstu poniosła fantazja lub nie pamięta że przed wojną Szczecin był niemiecki i należało napisać że pracownicy przyjeżdżali z całych Niemiec.
@Karolina Nawrocka
2018-04-27 08:51:56
W fabryce sztucznego jedwabiu przed wojną pracowało więcej ludzi niż mieszkało w samych Żydowcach. Chętnych do pracy nie brakowało – przyjeżdżali z całej Polski....czy może pani redaktor rozwinąć myśl. Przed wojną, ale którą? Może miała pani na myśli stan wojenny 1981 ? Przed wojną ...z całej Polski !?
Indi
2018-04-27 08:09:00
Z tym haszyszem to prawda. Wiem rowniez ze potem tą szlake wysypali gdzies na droge i tam nawet ludzie znajdowali cale paczuszki. Wiem od znajomego ktory własnie znalazl

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ