Środa, 14 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

Sowa śnieżna poszukiwana. Prawdopodobnie uciekła z hodowli

Data publikacji: 14 stycznia 2026 r. 12:17
Ostatnia aktualizacja: 14 stycznia 2026 r. 12:32
Sowa śnieżna poszukiwana. Prawdopodobnie uciekła z hodowli
Sowa śnieżna przyleciała na balkon pana Grzegorza. Zdążył jej zrobić zdjęcie. Od poniedziałku trwają poszukiwania puchacza, który najprawdopodobniej uciekł z hodowli. Fot. Grzegorz W.  

Na balkonie przy al. Wojska Polskiego kilka dni temu przysiadła sowa śnieżna – rzadki gatunek ptaka. Informacja o tym wywołała ogromne zainteresowanie – skąd ten piękny puchacz w centrum Szczecina? Zdaniem znawców prawdopodobnie uciekł z hodowli. – W przeciwnym razie nie przyleciałby tak blisko człowieka i miasta – mówi Paulina Seweryniak ze „Zwierzogrodu” w Wielgowie. Trzeba go jak najszybciej odłowić, żeby nie zginął. Trwają poszukiwania ptaka.

REKLAMA

We wtorkowym wydaniu „Kuriera” zamieściliśmy zdjęcie puchacza śnieżnego i relację pana Grzegorza, który zauważył go na poręczy balkonu w swoim mieszkaniu. Tego samego dnia informowaliśmy również, że Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Zwierzogród” w Wielgowie szuka sowy, która najprawdopodobniej uciekła komuś z hodowli i prosi o pilny kontakt każdego, kto mógł ją widzieć. Od poniedziałku w terenie pracowały ich ekipy poszukiwawcze.

– Na 99 procent jestem przekonana, że sowa uciekła z hodowli. Dzika sowa śnieżna nie zachowuje się w ten sposób – to znaczy nie podlatuje tak blisko do miejsc, w których przebywa człowiek – mówi Paulina Seweryniuk ze „Zwierzogrodu”. – Jeśli pochodzi z hodowli, powinna być oznakowana, czyli mieć obrączkę. Niestety, po zdjęciu, które dostaliśmy, nie możemy tego stwierdzić, bo jej łapy zasłonięte są przez pióra. Skontaktowaliśmy się już z osobami, które mogłyby hodować lub posiadać takie zwierzę, ale nie mamy informacji, aby komuś uciekła akurat sowa śnieżna. Możliwe, że przyleciała do nas z niemieckiej hodowli – tłumaczy.

Podkreśla, że zwierze pochodzące z hodowli nie przetrwa samotnie w naturalnych warunkach.

– Jest prawdopodobne, że skieruje się w północne rejony miasta, a tam zginie. Nie jest nauczona polowania, może zostać zaatakowana przez inne ptaki – mówi Paulina Seweryniuk.

Telefonów od ludzi, którzy rzekomo widzieli tego ptaka, jest sporo. Niestety, nie wszystkie okazują się sową śnieżną, a na przykład czaplą.

– Ktoś widział ją podobno 150 km od Szczecina. Ale żebyśmy mogli mieć pewność, potrzebujemy zdjęcie – mówi P. Sewerniuk.

W poszukiwania sowy śnieżnej zaangażowali się także szczecińscy ornitolodzy. Zdaniem Marcina Sowy widziany na balkonie pana Grzegorza okaz to młody samiec. Uważa, że ptak mógł uciec z hodowli, ale na pewno pozostały w nim pierwotne instynkty, które pozwolą mu przeżyć.

Biolog, prof. Łukasz Jankowiak, który również zaangażował się w poszukiwania zwierzęcia, również jest zdania, że sowa uciekła z hodowli. Dodaje jednak, że sytuacja, w której sowa śnieżna przylatuje z dalekiej tundry (gdzie znajduje się jej naturalne środowisko) nie jest niemożliwa. ©℗

Agata JANKOWSKA

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA